niedziela, 29 listopada, 2020
info@echogminopolskich.pl
0
  • No products in the cart.
Karłowice

Cicha noc wcale cichą nie była…

Cicha noc wcale cichą nie była…

Podczas XIII. już spotkania kolędowego, które odbyło się 20 stycznia na sali Domu Kultury w Karłowicach, panował pozytywny harmider. Sala zapełniona była po brzegi, karłowiczanie jak zwykle dopisali, uczestnicząc w zorganizowanym dla nich przedsięwzięciu. Na widowni zasiadło ponad 150 osób, dziadków, rodziców, dzieci, przedstawicieli młodego i starszego pokolenia.

Wśród gości byli również przedstawiciele lokalnych władz samorządowych oraz dyrektorzy placówek oświatowych i kulturalnych.

Organizatorem karłowickiego spotkania kolędowego jest Jolanta Bernacka ze swoją Radą Sołecką, Koło Gospodyń Wiejskich, Polski Związek Emerytów i Rencistów oraz Ochotnicza Straż Pożarna.

Wieczór kolędowy poprowadził Szymon Dobrzański – opiekun muzyczny zespołu Lira.

Przed liczną publicznością świąteczny repertuar zaprezentowały maluchy z karłowickiego przedszkola, uczniowie szkoły podstawowej, zespół wokalny Pszczółki pod kierownictwem Roberta Sochy, zespół Lira oraz gość specjalny, młodzi podopieczni z Domu Dziecka w Brzegu.

Na skonstruowanej na wzór stajenki scenie, artyści śpiewali znane i mniej znane kolędy polskie, piosenki świąteczne oraz pastorałki, a wychowankowie Domu Dziecka przedstawili tradycyjne jasełka. Oprawę muzyczną i akompaniament zapewnili muzycy Szymon Dobrzański i Robert Socha.

W trakcie występów panowała serdeczna i luźna atmosfera. Najmłodsze dzieciaki biegały po sali w strojach aniołków, pasterzy i królów, pałaszując przygotowany przez organizatora poczęstunek. Starsze dzieci siedziały na krzesłach ze starszymi i oglądali akcje dziejącą się na scenie, włączając się we wspólne śpiewanie i gromkie oklaskiwanie aktorów.

Mamy z przedszkolnej Rady Rodziców sprzedawały upieczone przez siebie ciasta, a dla małych artystów przygotowano kulinarną niespodziankę – pizzę.

Nie wiem, jak robią to karłowiczanie, że mimo różnic kulturowych, różnych miejsc pochodzenia, pewnie różnych zapatrywań na wiele spraw, potrafią się tak jednoczyć i tworzyć wspólnotę, w której naprawdę bardzo miło się przebywa, gdzie osoba z zewnątrz zostaje od razu „przygarnięta” i którą otaczają zewsząd szczere uśmiechy, często osób nieznanych, zupełnie obcych.

Ewenementem jest również frekwencja na różnego rodzaju miejscowych imprezach. Wiele razy uczestniczyłam w takich wydarzeniach i za każdym razem Dom Kultury jest pełen, a to wcale tak często się nie zdarza. Wśród sołeckich inicjatyw, na których staram się bywać regularnie, sytuacja podobnie wygląda tylko w Starych Siołkowicach i Kurzniach. Tam również mieszkańcy potrafią się skrzyknąć, docenić wysiłek organizatorów i pożytek, jaki daje wspólnie spędzony czas.

Leave a Reply