wtorek, Listopad 19, 2019
info@echogminopolskich.pl
0
  • No products in the cart.
Gmina ŁubnianyBrynicaŁubniany

Krystian Czech Opolską Gwiazdą Europy

W poprzednim numerze Echa Gmin Opolskich informowaliśmy o tytule Opolskiej Gwiazdy Europy, przyznanej przez marszałka Andrzeja Bułę 48 sołtysom i liderom wiejskim oraz 21 przedsiębiorcom rolnym. Wśród nich znaleźli się także mieszkańcy gminy Łubniany – Krystian Czech, Marianna i Ryszard Buchta oraz Anna i Sławomir Górka. Dziś zapraszamy na wywiad z pierwszym z nich – Krystianem Czechem z Brynicy, dyrektorem Łubniańskiego Ośrodka Kultury i liderem Stowarzyszenia Odnowy Wsi Brynica.

Krystian Czech Opolską Gwiazdą Europy 2

Czuje się Pan gwiazdą Europy?
Nie czuję się gwiazdą, ale czuję się spełniony, bo to co robiliśmy przez ostatnich 10 lat przynosi dzisiaj pozytywne efekty. Wszystkie inicjatywy, które wtedy zapoczątkowaliśmy, do tej pory mają swoją kontynuację. Mówię „my”, bo to jest nagroda dla całej społeczności brynickiej. Ja jestem tylko liderem, który ma przyjemność przewodniczyć tej grupie. Mówię to szczerze, bez jakiegokolwiek populizmu. Oczywiście cieszymy się z takich wyróżnień, bo to też promuje naszą miejscowość. Każda nagroda jest radosnym momentem, ponieważ praca którą wykonujemy dla naszych społeczności wymaga poświęcenia. To nie jest dzieło przypadku, że marszałek Andrzej Buła nagrodził kilka osób tytułem Opolskiej Gwiazdy Europy. Udało nam się stworzyć wiele naprawdę ciekawych projektów.

Jakie to były projekty?
W 2009 roku zainicjowaliśmy powołanie Stowarzyszenia Odnowy Wsi Brynica. Rok później przyznano nam tytuł Pięknej Wsi Opolskiej. Środki, które w nagrodę otrzymaliśmy, przeznaczyliśmy na stworzenie projektu technicznego rozbudowy centrum. To była pierwsza faza pracy, którą dzisiaj widzimy w Brynicy. Odcinek zasadniczego centrum – od kościoła do szkoły podstawowej – we wrześniu będzie już zupełnie inny. To dla nas wielka radość. Cieszymy się, że w tym ogromnym przedsięwzięciu jest też nasza zasługa. Oczywiście nie zapominamy o wielkiej przychylności władz gminy. Cała inwestycja to koszt około miliona złotych, z czego połowa pochodzi z budżetu gminy, a pozostała część ze środków Unii Europejskiej. Realizujemy też różne mniejsze projekty, ostatnio chociażby modernizację stawku przeciwpożarowego. Stworzyliśmy w tym miejscu platformę widokową. Wydawałoby się – rzecz niewielka, ale w sumie ta inwestycja kosztowała 50 000 zł. Pokryliśmy tę kwotę z dofinansowania marszałka w wysokości 12 500 zł, wkładem własnym i środkami Urzędu Gminy realizowanymi w ramach inicjatywy lokalnej.

Można więc powiedzieć, że jest Pan dwoma liderami w jednej osobie. Bo jednocześnie przewodniczy Pan społeczności brynickiej, z drugiej działalności kulturalnej w gminie jako dyrektor Łubniańskiego Ośrodka Kultury.
Moją zasadniczą pracą jest rola animatora i dyrektora działalności kulturalnej w gminie Łubniany. To w pewnym sensie pomaga mi w tej drugiej pracy. Zdobywając pewne doświadczenia poprzez pracę animatora kultury, mogę to wykorzystać w działaniach społecznych. Godzenie tych dwóch spraw nie jest łatwe, kosztuje wiele czasu i wyrzeczeń. Moja praca zaczyna się o godzinie 6 rano, bo jestem też organistą w kościele w Brynicy. Później przyjeżdżam do Łubnian i jestem tutaj do wieczora, a dzień kończę na wieczornych mszach. Także mam tych funkcji sporo – dyrektora i animatora kultury, lidera i prezesa Stowarzyszenia Odnowy Wsi Brynica oraz organisty w naszym parafialnym kościele. Są też inne rzeczy, takie jak moja działalność artystyczna w Zespole Pieśni Ludowej Silesia, sobotnie audycje „Nasz Śląsk” w Radiu DOXA. Wszystkie dziedziny mojej aktywności zawodowej są stosunkowo pokrewne, co łatwiej można pogodzić przy ogromie codziennych obowiązków.

Pogodzenie tych wszystkich funkcji wymaga jednak pewnego poświęcenia. Z czego wynika Pana gotowość do takiego zaangażowania?
Też czasem zadaję sobie to pytanie. Jestem człowiekiem, który nigdy nie postawił kroku w tył. Nie mam jakichś wybitnych osiągnięć, ale kiedy podejmowałem się kiedykolwiek jakiegoś zadania, to realizowałem je do końca. Już jako młodzieniec postawiłem przed sobą trudne wyzwanie – nauka w dwóch szkołach jednocześnie, bo uczęszczałem też do szkoły muzycznej. Czasem nie było łatwo i myślałem, że czas z tym skończyć. Tym bardziej, że to nie była łatwa szkoła. Chciałem zrezygnować, ale ponieważ jestem uparty, mimo pewnych trudności dobrnąłem do końca. I tak też było z każdym innym zadaniem, którego się podejmowałem. Podobnie jest z naszą działalnością w ośrodku kultury – nigdy się nie cofamy. Eliminujemy tylko rzeczy, które się nie sprawdziły. Ale realizujemy to, co w praktyce ma największą użyteczność społeczną, ponieważ taka jest rola nas, animatorów – pracujemy dla ludzi, dla naszych mieszkańców, nie dla siebie.

Mówi Pan o ogromie inicjatyw podejmowanych czy w ŁOK-u, czy jako Stowarzyszenie Odnowy Wsi Brynica. Cieszy fakt, że jest to zauważalne nie tylko dla mieszkańców, ale też doceniane w całym regionie?
Myślę, że bardziej jest to zauważane z zewnątrz, w myśl powiedzenia „trudno być prorokiem we własnym kraju”. Niemniej nasi mieszkańcy doceniają pracę, którą wykonujemy na ich rzecz. Pewnie, że przynosi to satysfakcję. Wiąże się to też z ogromem obowiązków, stresu, niepokoju. To przyjemna, ale niełatwa praca, która wymaga poświęcenia. Ale każda praca go wymaga.

Pracuje Pan obecnie nad jakimiś projektami?
Nową inicjatywę planujemy w Brynicy 24 czerwca, w uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela – Koncerty Janowe. Podkreślając wagę tego święta, chcemy zorganizować na naszej nowej platformie widokowej takie kameralne koncerty. Kolejnym pomysłem jest wytyczenie tras leśnymi duktami pomiędzy pięknymi miejscami w naszej okolicy, takimi jak kościół św. Rocha w Dobrzeniu Wielkim, Studzionka w Dąbrówce Łubniańskiej i kościółek św. Jadwigi w Bierdzanach. Nie mamy jeszcze oficjalnych zgód, ale wstępnie przeprowadziłem kilka rozmów. W tym roku być może uda się oznaczyć część od Brynicy do Studzionki, oczywiście po uzyskaniu odpowiednich zgód od Nadleśnictw w Kup i Turawie. Sygnalizowałem też naszemu proboszczowi inicjatywę brynicko-bierdzańską. Kiedy w październiku odbywa się odpust św. Jadwigi, moglibyśmy zorganizować na przykład rajd rowerowy lub pieszy do Bierdzan tymi leśnymi drogami. Na początek żeby spróbować i zobaczyć, czy to się przyjmie. Praca animatora polega na ciągłym diagnozowaniu i rozbudzaniu potrzeb społecznych.

Tytuł Opolskiej Gwiazdy Europy został przyznany na piętnastolecie członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Czego by pan sobie życzył na kolejnych 15 lat?
Jestem zwolennikiem Unii Europejskiej. Od kiedy pojawiła się pierwsza myśl, że Polska może być jej członkiem, było to dla mnie wielką radością. Wierzyłem, że to jest możliwe. Pamiętam czasy, kiedy musiałem jeździć do Niemiec przez granicę. Po przekroczeniu tego etapu podróży człowiek czuł się wolny. To było coś niezwykłego. Szanujmy to, co już mamy. Powinniśmy o to dbać i wykorzystywać możliwości pozyskiwania środków europejskich. To nie jest łatwe, bo nie wystarczy napisać projekt, trzeba go później zrealizować i rozliczyć. Ale gdyby nie te środki, nie mielibyśmy takiej Polski, jaką dzisiaj mamy – z autostradami, teatrami, wielkimi filharmoniami. Ale i z naszymi lokalnymi zmianami, które powolutku są wdrażane. Mam nadzieję, że kolejne pokolenia będą żyć w wolnym świecie, który pamięta o wartościach. I bardzo bym chciał, żeby Unia Europejska w przyszłości była unią, która będzie szanować wartości chrześcijańskie, tak jak chcieli tego jej założyciele. Chciałbym też rozwoju naszych miejscowości, żeby poprawiała się jakość naszego życia. Ale żebyśmy nie zapominali, że to co dostaliśmy 15 lat temu może nie być dane nam na zawsze.

1 komentarz

  • Pięknie gratulacje – gdyby tak jeszcze Gmina pamiętała o tym, że z niektórych miejsc nie można się dostać komunikacją do Opola było by wyśmienicie. 21 wiek i nadal luksusu jakim jest autobus.

Dodaj komentarz