Po udanej rundzie jesiennej Victoria Chróścice z optymizmem czeka na piłkarską wiosnę. Jakie cele stawia sobie najlepszy beniaminek 4. ligi, co świadczy o sile zespołu i dlaczego szkolenie młodzieży jest takie ważne? O tych oraz innych kwestiach rozmawiamy z Wojciechem Scisło, trenerem Victorii.

Tak wysoka pozycja w tabeli to dla beniaminka zwykłe szczęście czy wynik wypracowany ciężką pracą?
Wojciech Scisło: Jeśli chodzi o szczęście, to w jednym meczu ma się go więcej, a w innym go zabraknie. Zwykło się mówić, że suma szczęścia i pecha na koniec sezonu zawsze wychodzi na zero. Za nami może nie świetna, ale na pewno przyzwoita runda, bo zanotowaliśmy w niej lepsze i gorsze występy. Nasze wyniki nie są dziełem przypadku, ale efektem systematycznej pracy na treningach i szerokiej kadry. Każdy zawodnik musiał rywalizować o miejsce w składzie, a jeżeli ktoś wypadł z gry, nie mieliśmy problemów z zastąpieniem go. Warto też wspomnieć o panującej wśród nas bardzo dobrej atmosferze, która pomagała nam tworzyć jedność na boisku. Mimo że posiadamy kilku zawodników z wysokimi jak na tę ligę indywidualnymi umiejętnościami, to naszą siłą był i wciąż jest właśnie zespół. Nie jedenastka i rezerwowi, ale cała kadra. Często musiałem podejmować trudne decyzje o nie powołaniu kogoś na mecz, chociaż zasługiwał na to swoją postawą i zaangażowaniem. Co ważne – nikt się o to nie obrażał i wszyscy wciąż ambitnie pracowali.
Piłkarska jesień to jednak przeszłość, przed zespołem równie trudna runda wiosenna. Decydująca.
W.S.: Jesienią było miło, ale to już tylko przeszłość. Chciałbym, abyśmy koncentrowali się na przyszłości, a nie żyli wspomnieniami. Musimy ponownie skupić się na naszej pracy, a poprzednia runda powinna wskazywać nam drogę. Właśnie taki poziom pragniemy utrzymać. Wydarzenia z jesieni mają nas również utwierdzić w tym, co robimy, dać wiarę w nasze umiejętności. Przed sezonem wiele osób patrzyło na nas sceptycznie i skazywało nas na pożarcie w tej lidze. A my byliśmy pełni pasji oraz zaangażowania, a na półmetku sezonu zajmujemy 9. miejsce na 22 drużyny.
Jakie cele przyświecają drużynie przed najbliższą rundą?
W.S.: Nasze główne założenie nie zmieniło się – chcemy zająć bezpieczne miejsce w tabeli i utrzymać się w 4. lidze. Chciałbym jednak, aby w parze z nim szły również indywidualne cele każdego z zawodników. Zespół to suma indywidualności, dlatego im będą one lepsze, tym doskonalsza będzie drużyna. Mamy też kilka „pobocznych” celów. Pierwszym będzie ustabilizowanie naszej dyspozycji, aby nie było tak dużych dysproporcji w naszej grze w poszczególnych meczach, jak to bywało w zeszłej rundzie. W skrajnych sytuacjach potrafiliśmy wygrać 8-0, ale i tyle samo przegrać. Kolejnym założeniem będzie poprawa jakości naszej mentalności, nastawienia do każdego meczu, elementów taktycznych, organizacji gry w ofensywie i defensywie oraz realizowania tego wszystkiego w meczu.
Wiosną Victoria rozegra dwadzieścia jeden spotkań w ciągu niespełna czterech miesięcy. Jesienią było tak samo, a drużyna to wytrwała, ale jak będzie teraz?
W.S.: Chyba pierwszy raz w historii 4. ligi znalazło się w niej aż tyle zespołów [22 – przyp. red.]. Dlatego właśnie ten sezon jest wyjątkowy i już przez samą ilość spotkań wyjątkowo trudny. Jednak nie będę narzekać, ponieważ to w niczym nam nie pomoże. Marudzenie wprowadza jedynie niepotrzebny marazm, a przecież piłka nożna to nasza pasja, która ma nam dawać radość. Chciałbym, żeby każdy zawodnik Victorii myślał podobnie, bo to pozwoli optymistycznie nastawić się na czekający nas maraton spotkań. Poza tym, musimy pamiętać, że pozostałe ekipy mają identyczną sytuację.

Victorię tworzą świetni zawodnicy. Trener ma w kim wybierać, a kibice kogo podziwiać.
W.S.: Wspomniałem wcześniej o tym, że jesienią mieliśmy dość szeroką kadrę. Rywalizacja o miejsce w składzie wymuszała na każdym piłkarzu jak najlepszą pracę, a to przekładało się na wysoki poziom drużyny i dobre wyniki. Nie chcę nikogo wyróżniać indywidualnie, ponieważ to nie jednostki, ale cała kadra pracowała na takie rezultaty. W takie indywidualne wyróżnienia mogą pobawić się dziennikarze lub kibice, ale dla mnie najważniejszy jest zespół.
Klub słynie z bardzo przyzwoitego poziomu szkolenia w akademii piłkarskiej. Co trener myśli o tych wszystkich młodych talentach?
W.S.: W tak niedużym przecież ośrodku, jakim są Chróścice, udało się stworzyć dobrze działającą akademię piłkarską. To bardzo cieszy, a dowodem na wysoki poziom szkolenia jest uzyskana przez klub certyfikacja PZPN. Uważam, że postawienie na młodzież to jedyna właściwa droga dla takich klubów, jak Victoria. Stworzenie odpowiednich struktur szkoleniowych, w których najmłodsi adepci futbolu mogą rozpocząć swoją przygodę z piłką i przejść przez cały proces szkolenia, aby docelowo trafić do pierwszej drużyny. Już od zeszłego sezonu prawie połowę naszej czwartoligowej kadry stanowią chłopaki z roczników 2002 i 2003, którzy nadal mogą występować w drużynie juniorów. Jeśli będą mądrze wprowadzani do pierwszego zespołu, to w przyszłości będą stanowić jego trzon. Oczywiście przed nimi jeszcze wiele pracy, ale jeśli wciąż będą tak zdeterminowani do dalszego rozwoju, to osiągną sukces.
Victoria to dla tej młodzieży trampolina na wyższy szczebel czy raczej najlepsze, co może im się przytrafić?
W.S.: Chłopcy, którzy przeszli przez klubowe struktury szkoleniowe, powinni trafiać na jak najwyższy poziom. Przecież mnóstwo bardzo znanych piłkarzy zaczynało w takich właśnie klubach z mniejszych miejscowości. Dodatkowo stanowiłoby to splendor dla klubu oraz działało na wyobraźnię dzieciaków rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną właśnie w Victorii. Chciałbym, żeby nam wszystkim w klubie przyświecał właśnie taki cel. Oczywiście bardzo dużo zależy od samych zawodników. Ich ambicje, chęci i determinacja do osiągnięcia jak najwyższego poziomu sportowego są kluczowe. Jeżeli nawet nie trafią na wyższy poziom, to chciałbym, żeby osiągnęli co najmniej takie umiejętności, które pozwolą im reprezentować naszą pierwszą drużynę. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że niektórym nie uda się osiągnąć nawet tego poziomu, ale przynajmniej będą mieli miłe wspomnienia związane z Victorią. Może nawet zasilą rezerwy.
Na koniec wróćmy do zbliżających się rozgrywek. Czy wszelkie perturbacje spowodowane pandemią mogą negatywnie odbić się na dyspozycji zespołu?
W.S.: Wszystko, co torpeduje możliwość jak najlepszego przygotowania do sezonu, może mieć później wpływ na postawę w meczach. Staramy się jednak jak najlepiej odnaleźć w tej całej sytuacji i robić wszystko, aby być w jak najlepszej dyspozycji. Jednak ciężko nawet przewidzieć, czy na pewno rozegramy rundę wiosenną. Musimy na bieżąco reagować na kolejne wydarzenia i mimo ograniczeń szukać dozwolonych rozwiązań, które pozwolą nam jak najlepiej przygotować się do zmagań w 4. lidze.
Dziękuję za rozmowę.