wtorek, 21 września, 2021
info@echogminopolskich.pl
0
  • No products in the cart.
Gmina Dobrzeń Wielki

Roman Kołbuc: „Chcę sprawić, żeby Urząd i Rada Gminy były jeszcze bliżej mieszkańców”

– Rada Gminy uświadomiła mi, jak niewiele wiemy o lokalnym podwórku, spoglądając na sprawy jedynie z własnego punktu widzenia, a zarazem jak istotna jest ta wiedza w kolektywnym rozrachunku – mówi Roman Kołbuc, kiedy spotykamy się, by podsumować 2020 rok. A ponieważ spotkanie odbyło się tuż po sesji budżetowej, rozmowę rozpoczynamy właśnie od budżetu Gminy na 2021 rok.

Roman Kołbuc: „Chcę sprawić, żeby Urząd i Rada Gminy były jeszcze bliżej mieszkańców” 3
Przewodniczący Rady Gminy Roman Kołbuc

Natalia Krawczyk: Udało się uchwalić nowy budżet?
Roman Kołbuc: Niestety nie. Uchwała budżetowa na rok 2021 została wykreślona z porządku obrad ostatniej sesji, gdyż projekt otrzymał negatywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej.

N.K.: Kiedy budżet wróci pod obrady?
R.K.: W szczególnych przypadkach uchwała budżetowa może zostać uchwalona do 31 stycznia, i chociaż w tym roku Sejm wyjątkowo wydłużył ten termin do 31 marca 2021 roku, to nasz projekt pojawi się na sesji pod koniec tego miesiąca i mam nadzieję, że uda się go wtedy przyjąć. Jest to jednak wyraźny sygnał o początku poważnych problemów finansowych gminy. Problemów które od dawna sygnalizowaliśmy. W 2020 roku skończyła się rekompensata wypłacana przez Opole za okrojenie gminy, co przełożyło się na dziurę budżetową, która wynosi ponad 3 miliony złotych i z każdym kolejnym rokiem będzie się powiększała. I na nic drastyczne cięcia, które wprowadzamy od 2018 roku! W wieloletniej prognozie finansowej wyraźnie widać, że nasz deficyt budżetowy będzie rósł, by za 3 lata osiągnąć pułap 5 milionów. I nie ma go czym zapełnić, nie wspominając nawet o wygospodarowaniu kilku skromnych procent na inwestycje. Możemy oczywiście całkowicie zrezygnować z działalności kulturalnej i sportowej, a po GOK-u i klubach zamknąć jeszcze liceum, którąś podstawówkę i ze dwie straże, co da nam brakujące 3,5 miliona, ale wówczas będziemy mieszkać na pustyni.

N.K.: O ten deficyt chodziło w opinii RIO?
R.K.: Tak, teraz oczekuje się od nas, że tak sporządzimy projekt, aby wskaźniki były prawidłowe, chociaż bez ich sztucznego zawyżania nie da się uzyskać akceptacji organu kontroli i nadzoru.

N.K.: Jaki jest plan na załatanie dziury budżetowej?
R.K.: Podchodząc do wyborów, mieliśmy bardzo dużo pomysłów, ale zderzyliśmy się z rzeczywistością. Po powiększeniu Opola zostaliśmy pozbawieni 100% terenów inwestycyjnych, a te tereny, które zostały, są bardzo rozczłonkowane i należą do prywatnych osób, które wcale nie muszą chcieć ich sprzedać. Często są to grunty wysokiej klasy rolniczej lub intratne pod innymi względami, a przez to bardzo drogie. Część mieszkańców nie godzi się też, by w ich okolicy planować teren inwestycyjny. Między innymi dlatego wciąż trwają prace nad studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, na bazie którego powstają miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Z powodu protestów po raz kolejny byliśmy zmuszeni skierować projekt studium do ponownego wyłożenia. Mamy więc ograniczone zasoby, protesty na tych obszarach, które moglibyśmy ewentualnie przeznaczyć na zyskowne inwestycje, a w konsekwencji pod względem konkurencyjności jesteśmy w ogonie kraju.

Mimo to się nie poddajemy, przyjęliśmy uchwałę w sprawie ulg podatkowych dla nowych inwestycji, zgłosiłem wniosek o powołanie komisji doraźnej w temacie terenów inwestycyjnych, prowadzimy rozmowy z Opolem. Chylę też czoła przed referatem rozwoju, jeszcze nigdy nie braliśmy udziału w tylu projektach, jeszcze nigdy nasza gmina nie uzyskała aż tylu dofinansowań ze źródeł zewnętrznych!

N.K.: Już w zeszłym roku miały miejsce decyzje, które wójt określił jako „niepopularne”. Będą kolejne?
R.K.: Od 2018 roku obniżyliśmy o 40% wydatki praktycznie na wszystko, od sportu, poprzez kulturę, na oświacie kończąc. Zmniejszyliśmy też dopłaty gminy do odbioru odpadów, spowodowało to dużą podwyżkę, ale przez wiele lat nie było żadnej, a gmina dopłacała nam, mieszkańcom, ponad milion złotych rocznie. Zmniejszyliśmy dopłatę do przesyłu ciepła z elektrowni, dofinansowanie do przyłączy mediów, prawdopodobnie zmniejszymy też dotację do wody i odbioru ścieków. Takich bardzo niepopularnych ruchów jest coraz więcej, ale to nadal kropla w morzu potrzeb, żeby zbilansować budżet gminy. Taką „jazdę” zafundował nam nasz rząd, który powinien być strażnikiem zrównoważonego rozwoju.

N.K.: Zdarzają się już jakieś głosy sprzeciwu wobec tych podwyżek?
R.K.: Oczywiście, dostaliśmy bardzo dużo negatywnych komentarzy po podwyżce opłat za wywóz odpadów, ale krytyka często cichnie, kiedy zgodnie z prawdą tłumaczymy, że powodem podwyżek nie jest chęć wyciągnięcia od mieszkańców pieniędzy na byle co, a jedynie odzyskanie dopłat, z których korzystaliśmy przez wiele lat, a teraz nas na nie zwyczajnie nie stać. Żeby zbilansować koszty, konieczna będzie jeszcze jedna podwyżka, zapowiadana już przez wójta. Jako radni będziemy to jednak sprawdzać i poprosimy o dodatkowe wyliczenia, bo to nie jest tak, że głosujemy bezkrytycznie wszystkie projekty, które podsuną nam referaty, staramy się wszystko weryfikować i wspólnie z wójtem zawsze szukamy innych możliwych rozwiązań.

N.K.: Opłaty za wywóz śmieci wzrosły w całej Polsce i składa się na to więcej czynników.
R.K.: To prawda. Jest to problem ogólnopolski, który nałożył się na nasze problemy gminne. Wszędzie ceny poszły w górę. W związku z tym mieszkańcy często oczekują od nas niezwłocznych, ale nerwowych ruchów, np. rozpisania przetargu na firmę wywożącą odpady. Trzeba jednak pamiętać, że zmiana firmy obsługującej wywóz śmieci nie poprawiłaby diametralnie sytuacji, a wręcz przeciwnie – mogłaby ją jeszcze pogorszyć. Przede wszystkim PROWOD to spółka gminna, w której pracują nasi mieszkańcy i która odprowadza u nas podatki. Gdybyśmy nawiązali współpracę ze spółką, np. z Opola, Wrocławia czy Brzegu, to pomijając fakt, czy znalazłyby się takie chętne firmy, to ich ceny, czas reakcji i jakość usług mogłyby być przecież dużo gorszej jakości. Jakie mielibyśmy wtedy pole manewru? Musimy mieć świadomość, że firma PROWOD przestałaby istnieć i nigdy nie zdołalibyśmy jej odtworzyć, pozostając już na zawsze na łasce i niełasce firmy zewnętrznej.

N.K.: Prognozy na 2021 rok są pesymistyczne, ale rok 2020 nie był dla gminy zły.
R.K.: Był bardzo dobry. Gdybyśmy kilka lat temu nie zostali postawieni w sytuacji powiększenia Opola, mielibyśmy teraz lata największego rozkwitu. Wydaje mi się, że każdy mieszkaniec gołym okiem dostrzega ile się dzieje, jakie zmiany dokonują się za naszej kadencji. Od początku działania funduszy unijnych nigdy nie mieliśmy z nich takich korzyści, to zasługa pracowników referatu rozwoju, który został uruchomiony z początkiem roku 2019. Wójt i urzędnicy na bieżąco monitorują rynek funduszy zewnętrznych i pozyskują dotacje. Problem polega tylko na tym, że być może od tego roku, a na pewno od roku 2022, zabraknie nam pieniędzy na wkłady własne.

N.K.: Przede wszystkim w ubiegłym roku bardzo zmienił się Gminny Ośrodek Kultury.
R.K.: Tak, myślę, że to nasza kadencja w pigułce, clou tego, co obiecaliśmy sobie i mieszkańcom. W GOK-u zmieniło się wszystko, ponieważ podobnie jak w całej gminie, wszystko wymagało gruntownej zmiany. Doprowadziliśmy do wyboru nowego dyrektora, zmieniliśmy statut, po remoncie dom kultury wygląda jak milion dolarów. Za przemianą stoi cała rzesza ludzi, od wójta i urzędników, poprzez architektów, aż do wykonawców, ale najwięcej uznania mam dla moich koleżanek i kolegów radnych. To były bardzo ciężkie tematy, niektóre decyzje i zmiany musieliśmy wywalczyć, wręcz wyszarpać, wymagało to rozkołysania i skruszenia wieloletniego skostniałego układu. Podlegaliśmy ogromnej presji, kierowano do nas dużo pretensji, że burzymy to, co jakoś działa, że niszczymy ludzi, demolujemy sekcje, tymczasem nic nie zostało zniszczone ani zniweczone, natomiast wiele rzeczy zostało uporządkowanych i zrewitalizowanych, zarówno w kwestiach osobowych i organizacyjnych, jak i tych związanych z przejrzystością finansową.

N.K.: Zrealizowanych inwestycji było o wiele więcej.
R.K.: Podczas ostatniej sesji otrzymaliśmy podziękowania od mieszkańców ul. Korfantego, którzy od wielu lat czekali na asfalt na swojej ulicy, były też podziękowania od mieszkańców Chróścic, którzy po ponad 30 latach doczekali się uporządkowania i utwardzenia placu przy Ochotniczej Straży Pożarnej. Takich sytuacji jest bardzo dużo, np. ul. Dworcowa i Konopnickiej w Dobrzeniu Wielkim, piękna architektura biesiadna nad dobrzeńskim Balatonem i nad Odrą w Dobrzeniu Małym. To tylko pierwsze z brzegu przykłady, gdyż inwestycji, działań, zmian jest naprawdę ogromna ilość. Chylę czoła przed panem wójtem, jego zastępcą, urzędnikami, i bardzo się cieszę, że my, jako Rada Gminy, możemy także kształtować gminną politykę, nadawać ton zmianom, spełniać społeczne postulaty i życzenia. Za wieloma działaniami i nowymi obiektami stoją także mieszkańcy: sołtysi, rady sołeckie, strażacy, sportowcy, przedsiębiorcy. Wiele działań jest finansowanych ze składek i dzięki wsparciu prywatnego biznesu, a realizowanych w czynie społecznym. Jestem pod ogromnym wrażeniem operatywności i pracowitości lokalnych działaczy, dzięki ich wysiłkowi i zaangażowaniu gmina zyskuje i oszczędza.

N.K.: Uważa pan, że to dobre przygotowanie na nadchodzące „chude” lata? Czy są jeszcze inwestycje, które wymagają pilnej realizacji, a jednak trzeba będzie na nie długo czekać.
R.K.: Przede wszystkim to, co zrobiliśmy, to nie są inwestycje, które dadzą nam w przyszłości jakieś dodatkowe finanse. To pewne zaległości, które od dawna czekały na realizację. Z istotnych, pilnych inwestycji pozostał jeszcze projekt termomodernizacji urzędu gminy. Budynek zdecydowanie wymaga remontu i mamy nadzieję, że dokona się to lada moment. Obecnie w trakcie realizacji jest jeszcze kilka zadań drogowych i dotyczących sal wiejskich, ale bieżące „awarie”, cieknące dachy, np. na ośrodkach zdrowia i szkołach oraz inne pilne interwencje, pochłaniają ogromne nakłady finansowe. Nie mamy niestety większych planów na przyszłe lata, nie możemy planować, ponieważ nie wiemy, czy będą na to finanse. Wydaje mi się to niemożliwe, ale jeżeli są jeszcze w naszej gminie mieszkańcy, którzy słysząc złe prognozy w nie nie wierzyli, to obecnie już tego nie unikną.

N.K.: 2020 rok miał jakieś negatywy?
R.K.: Jedyne, co przychodzi mi na myśl, to epidemia koronawirusa, wywołującego chorobę COVID-19, która uderzyła w nas społecznie i mentalnie, a jednocześnie sprawiła, że przedsiębiorcy mniej zarabiają lub musieli zamknąć swoje firmy. Przykładem jest tu restauracja Alfredo w Chróścicach, ale takich przypadków jest więcej. Efektem jest mniej pieniędzy trafiających do gminnego budżetu, a firmy, które same walczą o utrzymanie na powierzchni, wnoszą prośby o ulgi czy umorzenia podatków. Pod względem finansowym pandemia zaatakowała Gminę w najgorszym momencie, kiedy staramy się zbilansować budżet. Obecnie nie jest to co prawda realne, ale złośliwy wirus dodatkowo to utrudnił.

N.K.: 2021 rok na pewno będzie miał jakieś pozytywy. Czego dobrego możemy się spodziewać?
R.K.: Mam nadzieję, że COVID-19 się cofnie, co otworzy nam zupełnie nowe możliwości w kwestiach społecznych. Od początku kadencji bywaliśmy, jako radni, na różnego rodzaju wydarzeniach organizowanych w gminie, aby tam, oprócz udziału, spotkać się i porozmawiać z mieszkańcami, poznać ich kłopoty i radości. Bardzo mi tego brakuje. Efektem spotkań były ciekawe pomysły, wnioski, interpelacje, uchwały, innowacje. Liczę, że możliwości żywego, bezpośredniego kontaktu wkrótce powrócą, a nasza gmina rozkwitnie i zatętni życiem, bo pandemiczne „atrakcje” w postaci wizyt w marketach wychodzą mi już bokiem.

W kwestii inwestycji nie mamy dużego pola do popisu ani widoków na przełom, ale będziemy do tego dążyć. Miedzy innymi tym celu złożyłem interpelację dotyczącą opracowania strategii rozwoju gminy, ponieważ poprzednia skończyła się w 2020 roku. Chciałbym, żeby powstała nowa, w której byłyby zawarte kierunki, w jakich nasza gmina ma się rozwijać. Jest jednak argument przeciwko opracowaniu takiej strategii – jak to robić, skoro brakuje nam funduszy na zadania własne, a co dopiero rozwój? Mimo wszystko debata na ten temat jest konieczna i z pewnością zaprosimy do niej wszelkie gminne organizacje i stowarzyszenia oraz wszystkich mieszkańców.

N.K.: A czego życzyłby pan sobie na nowy rok?
R.K.: Zdrowia, zdrowia, zdrowia – dla całej naszej lokalnej społeczności! Natomiast w kwestiach szerzej pojętego interesu publicznego życzyłbym sobie bardzo, żebyśmy w nowym roku zyskali przynajmniej wiedzę na temat tego, co nas czeka. Żebyśmy albo dogadali się z Opolem, albo mieli zapewnienie rządu, że nie pozwoli naszemu samorządowi zbankrutować. Mentalnie już dawno wyzwoliłem się z politycznej traumy po dekompozycji gminy, teraz chcę wyłącznie działać, gdyż wciąż mam w zanadrzu całą stertę niezrealizowanych pomysłów. Bezpieczeństwo finansowe Gminy pozwoliłoby mi z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jestem natomiast dumny z tego, że mieszkańcy coraz więcej wiedzą o tym, co się „na gminie” dzieje. Obiecywaliśmy transparentność, otwartość, i choć efekty już są widoczne, to chcę sprawić, żeby Urząd i Rada były jeszcze bliżej mieszkańców.

N.K.: Upadek gminy naprawdę jest realny?
R.K.: Nie dopuszczam do siebie takich myśli.

N.K.: Dziękuję za rozmowę.
R.K.: Dziękuję za zaproszenie i rozmowę.

Leave a Reply