5 października w Popielowie już po raz piąty odbył się gminny Oktoberfest, zorganizowany przez popielowskie Centrum Kultury. Mimo pluchy i chłodu frekwencja dopisała na medal.
W tym roku świętowano w innym miejscu i w nieco innej oprawie. Popielowski Oktoberfest zdobył przez kilka lat renomę dobrze zorganizowanej imprezy, co roku przybywało gości, dlatego tym razem postawiono większy namiot z tyłu budynku, nie jak dawniej, z przodu. . No i sceny były dwie, jedna na czele namiotu, druga w samym jego centrum, a wokół niej ustawiono biesiadne ławy i stoły. Dekoracja także przeszła pewną metamorfozę, na stołach wiły się piękne, jesienne bukiety i tematyczne świeczniki dające delikatne światło. Strefa gastro znajdowała się zaraz przy wejściu i na zewnątrz namiotu. Długie kolejki po złoty trunek, słodkie wypieki, golonka, kiełbaski i inne biesiadne dania, nie przeszkadzały biesiadnikom w zabawie. Konferansjerami i wodzirejami był sam gospodarz, Piotr Szafrański w duecie z pracownicą Centrum Anną Stawiarską. Artystyczny duet na scenie czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Wśród tłumu biesiadników nie zabrakło pracowników urzędu gminy, sołtysów, przedstawicieli różnych środowisk oraz wójt Sybilli Stelmach, która uroczyście zainicjowała biesiadę piwną odszupuntowując pierwszą dębową beczkę piwa dwoma precyzyjnymi uderzeniami wielkiego młotka. To nie lada wyczyń, bo jak wieść gminna niesie, czasami potrzeba kilkunastu uderzeń… Po złocisty trunku ustawiła się długo kolejka z ciężkimi, litrowymi kuflami. Kiedy przy dźwiękach muzyki wzniesiono pierwszy toast, atmosfera znacznie się rozluźniła i biesiadnicy rozpoczęli świętowanie na „poważnie”.
Organizator przygotował sporo atrakcji, na środkowej scenie wystąpił zespół Euforia, wzbudzając swoim tańcem naprawdę gorące emocje i gromkie oklaski oraz orkiestra dęta Select Band.
Na drugiej scenie przed publicznością wystąpiła gwiazda wieczoru – zespół Silesian Tyrol Band, wprowadzając pod namiot tyrolskie i bawarskie klimaty muzyką śpiewem i wesołymi anegdotami. Muzycy wędrowali wśród stołów, przygrywając na instrumentach i wciągając biesiadników do aktywnego uczestnictwa w zabawie. Dla dzieci również przygotowano atrakcje w postaci darmowej waty cukrowej kręconej przez pracownicę Centrum Kultury.
Jesienne dekoracje, bawarski i tyrolskie stroje biesiadników, wesoła muzyka, złocisty trunek i grillowane potrawy wprowadziły pod namiot gorącą, radosną atmosferę. Z każdym kuflem piwa robiło się weselej i gwarniej, mimo deszczu i chłodu panującego na zewnątrz. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych.