Ostatnim razem obie ekipy spotkały się w półfinale wojewódzkiego Pucharu Polski, LZS Starowice Dolne jako czwartoligowiec, a Stegu Start Jełowa jako drużyna ze szczebel niższej klasy okręgowej. Start wygrał wtedy konkurs „jedenastek” i niespodziewanie wyrzucił starowiczan z rozgrywek, a miesiąc później sensacyjnie zdobył trofeum. Tym razem zespoły te zmierzyły się ze sobą na arenie 4. ligi i niespodzianki już nie było: LZS Starowice Dolne zrewanżował się i pokonał gości z Jełowej 6-0.
Mecz odbył się w sobotę, 8 października, na boisku w Starowicach Dolnych. Gospodarze od początku go kontrolowali, choć w pierwszych minutach musieli jednocześnie temperować ofensywne zakusy przyjezdnych. Kto wie, jaki padłby wynik, gdyby Start wykorzystał choćby jedną ze swoich okazji, zanim zrobili to starowiczanie. Taką sytuację miał na przykład Tomasz Segieth, który w 17. minucie uderzył po wrzutce głową. Nie trafił, tego dnia gole zdobywali tylko gospodarze.
– Może pierwszy kwadrans nie zapowiadał takiego wyniku. Start to niewygodny przeciwnik, co pokazywał w pierwszej połowie. Z Igorem Babanskykm z przodu był nieobliczalny, ta drużyna wyrwie punkty jeszcze niejednemu rywalowi. Później jednak pokazaliśmy swoją piłkarską wyższość – podkreślał Adam Setla, zawodnik LZS-u Starowice Dolne. – Naszymi atutami udowodniliśmy, że obecnie jesteśmy lepszym zespołem niż Stegu Start Jełowa. Potrzebowaliśmy czasu, żeby znaleźć drogę do bramki rywali, udawało się to po akcjach bocznymi sektorami boiska Czy mogliśmy zdobyć więcej niż 6 goli? Nie będę tutaj oceniał swoich kolegów, ale siebie: tak, nie musiało to się skończyć na 6-0.
Wynik w 22. minucie otworzył Elton Oliveira, który po płaskim podaniu z prawej strony natarł na pole bramkowe, dopadł piłkę i pewnie umieścił ją w siatce. To samo zrobił w 36. minucie Adam Setla, który strzelił lewą nogą z prawej strony pola bramkowego, umieszczając futbolówkę przy dalszym słupku. Po 4 minutach miejscowi mieli trzecią podobną okazję: po rozmontowaniu obrony gości Leszek Nowosielski podał do Dawida Rudnika, a ten sprawił, że miejscowi prowadzili 3-0.
Po przerwie LZS Starowice Dolne dołożył kolejne trzy gole, pierwszego już po 10 minutach. Tym razem strzelcem został Ian Campelo, który mimo presji dwóch obrońców oddał z 16. metra strzał na wagę wyniku 4-0. W kolejnych minutach gra zwolniła, by w ostatnim kwadransie gospodarze znów przyspieszyli.
Strzelali i strzelali, ale w większości przypadków albo nie trafiali, albo kończyli spalonymi. Kilka świetnych okazji miał chociażby Adam Setla, ale wykorzystał tylko jedną – w 85. minucie wymanewrował obrońców i bramkarza, po czym posłał piłkę do pustej bramki. Wynik 3 minuty później zamknął natomiast Kaique Augusto, który strzelił tuż zza „szesnastki”. LZS Starowice pokonał Stegu Start Jełowa 6-0.
– Już przed meczem wiedzieliśmy, że będzie tutaj trudno, szczególnie po tym, jak ze składu wypadli Roman Forma i Patryk Bandura, jedni z naszych kluczowych piłkarzy. Ambicji wystarczyło nam na 30 minut, wtedy jeszcze nasza gra wyglądała dobrze – ocenił Tomasz Ciastko, trener Stegu Startu Jełowa. – Niestety, w międzyczasie straciliśmy jednego gola, potem drugiego, następnie kolejne i zrobiło się 6-0. Był to mecz „wypisz, wymaluj”, jak ten zeszłotygodniowy przeciwko Odrze II Opole. Wtedy również zaczęliśmy przyzwoicie, ale potem potraciliśmy gole, w efekcie czego chłopcy pospuszczali głowy i wysoko przegrali.
LZS Starowice Dolne – Stegu Start Jełowa 6-0 (3-0)
Bramki: 22. Elton Oliveira (1-0), 36. Adam Setla (2-0), 40. Dawid Rudnik (3-0), 55. Ian Campelo (4-0), 85. Adam Setla (5-0), 88. Kaique Augusto (6-0).
Starowice: P. Kowalczyk – Dabo (41. Pawlus), Grądowski, Campelo (69. Yefimenko), Setla, Nowosielski (62. Kaique), K. Kowalczyk (24. Elton), Sobczyński (66. Atroszko), Rakowski, Zychowicz, Rudnik. Trener: Jakub Reil.
Start: Kaczmarczyk – Dukat, Kosia-Fomba, Poznański (60. Gąsiorowski), Wacławczyk, Babanskykh (70. Gębica), T. Segieth (79. Piszczan), Serzhaniuk (46. Sokołowski), Habdas (60. Padamczyk), Seniszyn, M. Segieth. Trener: Tomasz Ciastko.
Żółte kartki: Zychowicz, Rakowski – Habdas, Sokołowski.
Sędziował: Marek Giza.
fot. Tomasz Chabior