czwartek, 3 kwietnia, 2025
info@echogminopolskich.pl
Ciekawostki

Mądre 500+ na każde dziecko

Mądre 500+ na każde dziecko

Projekt 500+ udowodnił swą skuteczność w różnych aspektach. Nie oznacza to jednak, że był on bez wad. Największą jego wadą było to, że dodatek nie przysługiwał na każde dziecko. Na pierwsze dzieci 500+ płacono tylko w przypadku bardzo złej sytuacji materialnej rodziny. Błąd! Należało płacić na każde. Na szczęście ten błąd zostanie wkrótce naprawiony.

Na temat 500+ niektóre wiodące media prowadzą kampanię dezinformacyjną. Twierdzą np., że 500+ nie działa, że pieniądze z programu trafiają do nierobów, pijaków i wszelkiej patologii, że po to, by nierobowi dać 500+ trzeba najpierw zabrać te pieniądze ciężko pracującemu bądź emerytowi itd. Nie sposób w jednym, krótkim artykule wskazać na wszystkie manipulacje, ale zwrócę uwagę przynajmniej na te największe.

500+ nie działa?

W 2018 prawdopodobnie urodziło się nieco mniej dzieci niż w 2017. Wstępne dane mówią o 388 tys. dzieci urodzonych w 2018, wobec 402 tys. urodzonych w 2017. Manipulatorzy trąbią, że to dowód, iż 500+ nie działa. Jednak manipulacją jest już choćby zawężenie programu 500+ tylko do wspierania urodzeń. Program miał przecież także inne ważne cele, np. poprawę sytuacji materialnej rodzin, poprzez ukrócenie okradania ich.

W kwestii urodzeń celem programu było zwiększenie dzietności, czyli spowodowanie, by statystyczna kobieta miała więcej dzieci. To jednak nie oznacza, że wszystkich dzieci będzie więcej, bo zbyt szybko ubywa kobiet, które mogą mieć dzieci. Nie jest jednak winą obecnego rządu, że ćwierć wieku temu rodziło się zbyt mało dzieci i przez to dziś jest zbyt mało kobiet w wieku rozrodczym.

Jeśli chcemy oceniać działanie programu 500+ w sprawie urodzeń, to musimy patrzeć, ile dzieci ma w swym życiu statystyczna kobieta. W światowej statystyce określa to współczynnik TFR (od Total Fertility Rate, czyli współczynnik dzietności ogólnej). W 2015 polski TFR wynosił 1,29. To oznacza, że na statystyczną kobietę przypadało w całym jej życiu 1,29 dziecka, czyli na 100 kobiet 129 dzieci (dla zachowania liczby ludności powinno być 207 dzieci na 100 kobiet, czyli TFR 2,07). Z 1,29 w 2015 TFR urósł do 1,36 w 2016, do 1,45 w 2017. Być może, w 2018 urósł do 1,48. Tak podobno podaje Eurostat. Gdy zatem chodzi o urodzenia, to program 500+ działa bez zarzutu. Kobiety rodzą coraz więcej dzieci.

Aby oceniać wpływ 500+ na urodzenia, trzeba porównywać urodzenia, które są, do urodzeń, które byłyby bez 500+. Pokazałem to na diagramie zatytułowanym „Wpływ 500+ na liczbę urodzeń (w tys.)”. Dla lat 2016-2018 policzyłem, ile byłoby urodzeń, gdyby TFR był wciąż na poziomie 2015 roku, czyli 1,29. Tak wyliczone słupki oznaczyłem ciemnoniebieskim kolorem. Rzeczywiste słupki były jednak wyższe, bo dzięki 500+ TFR zwiększył się. Jasnoniebieski kolor to przyrosty urodzeń z powodu 500+. Te przyrosty nie tylko wciąż są, ale z roku na rok stają się większe.

500+ na wódkę?

Zacietrzewieni krytycy programu 500+ głoszą, że korzysta z niego głównie patologia, która mnoży się na potęgę, by mieć więcej pieniędzy do przepicia. Jest to pogląd tak głupi, że za patologię (umysłową) uznać by można co najwyżej tych, którzy ten pogląd głoszą.

Sprawami alkoholu zajmuje się w Polsce np. PARPA (Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych). Z jej strony internetowej wziąłem informację o spożyciu alkoholu w pięciu ostatnich, policzonych już latach. W przeliczeniu na stuprocentowy alkohol spożycie na głowę wynosiło w Polsce: 2013 – 9,67 litra, 2014 – 9,40 litra, 2015 – 9,41 litra, 2016 – 9,37 litra, 2017 – 9,45 litra.

Nie ma więc żadnego wzrostu spożycia alkoholu. Są niewielkie wahania w spożyciu. W podanych pięciu latach największe spożycie było w 2013 – 9,67 litra czystego alkoholu na głowę, a najmniejsze w 2016, czyli pierwszym roku 500+, w którym miało ono poziom 9,37 litra czystego alkoholu na głowę. Różnica niewielka i w dodatku raczej przecząca tezie o przepijaniu 500+.

Gdzie te dzieci

Nieżyczliwi programowi 500+ lansują pogląd, że z powodu 500 zł miesięcznie normalni ludzie nie zdecydują się na dziecko. Jeśli więc nawet w wyniku 500+ przybyło dzieci, to niemal wyłącznie w wiecznie pijanych patologicznych rodzinach z dziesięciorgiem i więcej dzieci. Czy tak jest?

Statystycy badają m.in. urodzenia według kolejności u matki. Dane o urodzeniach dzieci można znaleźć na stronie GUS np. w rocznikach demograficznych. Na podstawie tabelek zatytułowanych: „Urodzenia żywe według kolejności urodzenia dziecka u matki – w odsetkach” zrobiłem zestawienie „Dzieci według kolejności urodzenia u matki”.

Jeśli porównamy rok 2017 do 2015 (jeszcze przed 500+), to widzimy, że wyraźnie wzrosły udziały dzieci drugich i trzecich, nieco wzrósł udział dzieci czwartych, a udział piątych nie zmienił się. Nie ujmowałem w tabelce dzieci dalszych niż piąte, ale w 2015 ich łączny udział wynosił 0,64% a w 2017 już tylko 0,60%. A zatem mimo 500+, maleńki udział dzieci dalszych niż piąte jeszcze zmalał. Jest więc odwrotnie, niż opowiadają nieżyczliwi.

Za czyje pieniądze

Spotykam się z poglądem, że zabieranie pieniędzy ciężko pracującym, by wypłacić je jako 500+ tym, którzy nie pracują, jest nieuczciwe. Niektórzy twierdzą wręcz, że jest to okradanie pracujących. Okradanie może i jest, ale to raczej rodziny z dziećmi są okradane (dzięki 500+ trochę mniej).

Warto cofnąć się w czasie aż do epoki, w której kwitło niewolnictwo. Właściciel niewolników wiedział, że musi ich karmić, ubierać, zapewnić im mieszkanie, leczyć etc. Za niewolnika trzeba było zapłacić. Jeśli się go zaniedbało i niewolnik umarł, to właściciel ponosił stratę.

Właściciel niewolników wiedział, że dbanie o pracujących niewolników nie wystarcza, bo nawet zadbany niewolnik kiedyś i tak umrze i trzeba będzie zastąpić go nowym. Jeśli nie chciał wydawać pieniędzy na kupno kolejnych nowych niewolników, to musiał ich sobie sam wyhodować. Musiał więc zadbać o to, by niewolnice rodziły dzieci, musiał zapewnić tym dzieciom wyżywienie, ubranie etc. Właściciele niewolników dobrze to rozumieli.

Gdy niewolnicy stali się już wolnymi pracownikami, powstało pytanie, kto ma teraz płacić na ich dzieci. Na ogół wszyscy rozumieli, że płacić ma ten, kto zatrudnia pracowników. Skoro na swej plantacji, czy w swej fabryce zużywa pracowników, to powinien zapłacić za odtworzenie ich, by także w przyszłości miał kto pracować. W ten sposób ukształtowało się pojęcie płacy rodzinnej, która składała się z wynagrodzenia za pracę powiększonego o część potrzebną na odchowanie dzieci.

Płaca rodzinna funkcjonuje poprawnie, gdy wszyscy mają dzieci i to mniej więcej po równo. Ale dziś tak nie jest. Wielu ludzi pozostaje przez całe życie bezdzietnymi. Jaki jest sens, by także oni otrzymywali płacę rodzinną, czyli z dodatkiem na dzieci? Czy to byłoby sprawiedliwe, gdyby część pieniędzy na dzieci trafiała do bezdzietnych, a ci, którzy mają dzieci, żyli przez to w niedostatku?

Rządzący rozumieli ten problem i pojawiły się zasiłki na dzieci. Trochę zmniejszano w płacy rodzinnej część przeznaczoną na dzieci i wyrównywano to dodatkami na dzieci. Decydując, ile pieniędzy na dzieci jest w płacy, a ile w dodatkach, rządy mogły wpływać na dzietność. Gdy chciano zwiększać dzietność, to więcej pieniędzy na dzieci szło w dodatki. Gdy dzietność chciano zmniejszyć, dodatki malały. 500+ jest właśnie takim dodatkiem na dzieci.

Pieniędzy na 500+ nie zabrano pracującym, jak trąbią nieżyczliwi propagandyści. Czy ktoś wie o podniesieniu jakiegoś podatku na sfinansowanie 500+? Czy ktoś wie o jakimś zmniejszaniu płac dla sfinansowania 500+? Prawda jest taka, że złodziejstwo polegało na tym, iż za poprzednich rządów pieniędzy na dzieci nie było ani w płacach, ani w dodatkach. Pieniądze te były rozkradane i często transferowane za granicę. 500+ jest finansowane z ograniczenia złodziejstwa. Rodziny dostają to, co im się słusznie należy, a właściwie to część tego, co im się należy, bo należy im się jeszcze więcej.

Dobra zmiana

Niebawem czeka nas dobra zmiana. 500+ będzie przysługiwać na wszystkie pierwsze dzieci, niezależnie od dochodu w rodzinie. Będą to oszczędności na obsłudze programu. Nie trzeba będzie badać dochodów setek tysięcy rodzin, by ustalić, czy 500+ należy im się na wszystkie dzieci, czy tylko na drugie i dalsze. Należeć się będzie na wszystkie dzieci, bez zbędnego i kosztownego sprawdzania dochodów. Zobaczymy, czy przyczyni się to do dalszego wzrostu TFR. Jeśli tak, to ten wzrost powinien wystąpić w 2020 roku, a dowiemy się o nim pod koniec 2021 roku (policzenie TFR zajmuje GUS sporo czasu).

Gdyby komuś wydawało się, że wsparcie dla rodzin jest już zbyt duże, to zwracam uwagę, że dla bezpieczeństwa systemu emerytalnego, służby zdrowia i ogólnie dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, wymagany jest TFR na poziomie około 2,07. Taka wielkość TFR oznacza, że społeczeństwo nie rozrasta się, ale też nie wymiera. Wciąż daleko nam do takiego TFR, ale warto zwrócić uwagę, że obecny rząd jest jedynym po 1989 roku, który umiał spowodować wzrost TFR.

Piotr Badura

Mądre 500+ na każde dziecko 4

Echo Gmin Opolskich

Dodaj komentarz