Dzięki czemu Stegu Start Jełowa zaliczył najlepszy sezon w historii klubu, co sprawia, że lokalni kibice są jednymi z najwspanialszych w regionie, o co drużyna zagra w 4. lidze i na jaką piłkarską markę chce trafić w Pucharze Polski? Rozmawiamy o tym z trenerem zespołu Tomaszem Ciastką.

Tomasz Chabior: Za zawodnikami, sztabem i zarządem naprawdę trudny sezon. Odpoczęliście i jesteście gotowi na nowe wyzwania?
Tomasz Ciastko: Moi zawodnicy na pewno odpoczęli, ale czy jesteśmy gotowi, to okaże się w trakcie nadchodzących rozgrywek. Boisko zweryfikuje, jak dobrze przygotowaliśmy się na nowe, trudniejsze wyzwania.
Jaka jest recepta na dotarcie w to miejsce, w którym właśnie jesteście? Na czym oparliście klub, że ten został pierwszym na Opolszczyźnie, który wywalczył Wojewódzki Puchar Polski i jeszcze w tym samym sezonie awansował do 4. ligi?
Na długofalowej pracy. Jestem tutaj od 8 lat, a 3 lata temu postawiliśmy na rozwijanie klubu. Pięliśmy się w górę od klasy B, aż do teraz, do awansu do 4. ligi i historycznego triumfu w Wojewódzkim Pucharze Polski. Mój zespół to bardzo zgrana ekipa, której skład od lat zmienia się nieznacznie, wprowadzamy tylko małe korekty kadrowe. To również drużyna, która prezentuje wysoki poziom sportowy, czasami pomagało nam też szczęście i… stało się!
Macie też wspaniałych kibiców, w klasie okręgowej byli jedyną tak aktywną grupą!
To prawda, sam byłem w szoku, szczególnie gdy obserwowałem, ilu z nich jeździło z nami na mecze pucharowe. Trudno było uwierzyć, że aż tylu. Zazwyczaj na spotkaniach drużyn z „okręgówki” nie ma tylu ludzi, a nasi mobilizowali się najlepiej ze wszystkich, szczególnie gdy graliśmy o dużą stawkę. Sam jestem ciekaw, skąd takie zainteresowanie. Być może to dzięki wynikom, a być może dzięki temu, że w naszej kadrze było aż sześciu mieszkańców Jełowej, a teraz doszło do niej dwóch, którzy w ubiegłym sezonie grali w Śląsku Łubniany. Jak na 4. ligę to sporo.
Wyższa liga, to i większe zainteresowanie?
Mam nadzieję, że w 4. lidze dopingować nas będzie jeszcze więcej miejscowych.
Jakie cele na nowy sezon stawia sobie świeżo upieczony czwartoligowiec? Obrońca Wojewódzkiego Pucharu Polski chyba nie będzie grać wyłącznie o utrzymanie?
Utrzymanie to właśnie nasz podstawowy cel, jesteśmy przecież beniaminkiem. Liga to już nie puchar, w niej nie zagramy sześciu pojedynczych meczów, które mogą dać nam triumf. Przed nami piętnaście pojedynków jesienią i piętnaście wiosną, będzie zatem więcej rywalizacji. Każde miejsce, które zajmiemy, weźmiemy z pokorą. Na razie nie wyznaczamy sobie innych celów.
Więcej założeń po pierwszej rundzie?
Tak, jesienią będziemy poznawać tę ligę, to przecież pierwszy sezon w historii naszego klubu, który w niej rozegramy. Po zakończeniu rundy jesiennej będziemy więc wiedzieć, w którym miejscu tabeli jesteśmy, na co nas stać i czy zagramy o utrzymanie, czy może o coś więcej. Przede wszystkim chcemy bawić się piłką, jesteśmy w 4. lidze, Jełowa nigdy nie miała jej na własnym podwórku.
Skoro przeskoczyliście szczebel rozgrywkowy wyżej, to wzmacniacie też kadrę?
Na pewno ją uzupełniamy, ale czy wzmacniamy, to okaże się na boisku. W nowym sezonie dam szansę przede wszystkim młodzieży, na którą chcemy stawiać. Wprowadzam więc do składu młodych i głodnych sukcesów zawodników, którzy chcą pokazać się w 4. lidze. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy finansowymi mocarzami, nie chcemy też licytować się z innymi klubami o zawodników, ponieważ niektóre stawki są nieracjonalne. Idziemy zatem w kierunku młodości, po to też rozkręcamy w Jełowej grupy dziecięce i młodzieżowe.
Skoro ktoś dołącza do zespołu, to czy ktoś z niego odchodzi?
Na razie nikt, jeden zawodnik waha się, czy zostać, czy odejść, ale jeszcze idzie za ciosem i ciągnie ten zespół dalej, tak jak w klasie okręgowej. Oczywiście chłopcy mieli propozycje z innych klubów, ale poodmawiali, co bardzo nas cieszy. Nie dziwię się, w końcu fundamentem Stegu Startu Jełowa jest dobra atmosfera. Jeśli ściągamy kogoś tu do klubu, są to wyłącznie osoby pasujące do tej ekipy. Chłopakom podoba się tutaj, zostajemy więc niemalże w tym samym gronie, w którym w maju zdobyliśmy puchar, a w czerwcu wywalczyliśmy awans.
4. liga to też większe wymagania względem boiska. Wielu zastanawiało się, gdzie będzie rozgrywać po awansie domowe mecze i okazuje się, że… u siebie. Jakie warunki postawił Opolski Związek Piłki Nożnej?
Od początku nie wyobrażaliśmy sobie, żeby nie grać u siebie, ale zabezpieczyliśmy się umową z Silesiusem Kotórz Mały na wypadek, gdybyśmy nie zdążyli przygotować własnego obiektu. Moglibyśmy wtedy grać przez jakiś czas na jego boisku. Nasi działacze dokładają jednak wszelkich starań, żeby spełnić wymagania OZPN-u [m.in. podniesienie barierek przy trybunach, odgrodzenie szatni i boiska od trybun, wymiana ławek rezerwowych – przyp. red.] i mam nadzieję, że ze wszystkim zdążą. Chcemy grać u siebie, w miejscowości, którą reprezentuje nasz klub. Myślę, że to się uda.
Na to wszystko potrzeba sporych pieniędzy…
Okazuje się, że właśnie nie potrzeba! Przede wszystkim nie szastamy gotówką, liczymy każdą złotówkę i mierzymy siły na zamiary. Gramy takimi piłkarzami, na których nas stać i nie są to wielkie pieniądze. Jeśli się chce i mądrze zarządza się finansami, można zajść daleko. Nieoceniona jest też pomoc firmy Stegu, która od roku bardzo mocno nam pomaga. Dzięki niej nie musimy martwić się o pewne sprawy organizacyjne.
4. liga rusza 13 sierpnia, tydzień wcześniej także puchar. W swoim czwartoligowym debiucie zagracie w Głogówku, Wojewódzki Puchar Polski zaczniecie natomiast od meczu z Piastem Strzelce Opolskie. Czego chcecie w tych spotkaniach?
Puchar rządzi się swoimi prawami, czego zresztą doświadczyliśmy w ostatniej edycji. (śmiech) W 1/32 finału czeka nas pojedynek z bardzo silną ekipą, w dodatku na wyjeździe. Pojedziemy tam po zwycięstwo i zobaczymy, co ugramy. Jeśli natomiast chodzi o ligę, to mieliśmy nadzieję na inaugurację u siebie, zaczniemy jednak od wyjazdu. Fortuna Głogówek to również mocny zespół, ale będziemy chcieli wyszarpać mu punkty. Fajnie jest dobrze wystartować, bo to buduje do dalszej walki. Będziemy więc grać z zaangażowaniem oraz wiarą w swoje możliwości i to nie tylko w tych dwóch meczach, ale także we wszystkich pozostałych.
Inauguracja ligi i regionalnego pucharu to jeszcze nic. Start zagra także w Pucharze Polski na szczeblu centralnym, będzie to kolejny historyczny dla klubu mecz. O jakim rywalu marzycie?
Zdania są podzielone. Jedni chcieliby kogoś łatwiejszego – o ile na takim szczeblu można mówić o łatwych rywalach – i historycznie przejść przez pierwszą rundę. Natomiast pozostali, w tym ja, chcieliby zacząć od razu od jakiejś „grubej ryby”, mnie osobiście marzy się Legia Warszawa, Widzew Łódź lub Górnik Zabrze. Zagrać taki mecz, bez względu na wynik, byłoby dla chłopaków wielkim przeżyciem. Ściągnęłoby to także sporo kibiców.
Losowanie już 29 lipca, a mecz 31 sierpnia. Pozostaje tylko pytanie, gdzie odbędzie się ten pojedynek?
Na stadionie MKS-u Kluczbork lub Odry Opole.
Czy właśnie dla takich wyzwań postanowił Pan pozostać w Stegu Starcie Jełowa? Przychodziły przecież propozycje z innych klubów.
Nie. Zostałem dlatego, że jestem dość sentymentalny. W klubach, w których pracowałem, pozostawałem długo, czułem się ich częścią, w międzyczasie wywalczyłem z nimi kilka awansów. Były to między innymi Swornica Czarnowąsy, Polonia Prószków i Piomar Przywory. Nie lubię zmieniać klubów, w dodatku w Jełowej panuje miła rodzinna atmosfera, a zawodnicy, działacze i kibice to zgrana społeczność. Skoro powiedziałem A, to teraz chcę powiedzieć też B. Rozbudowujemy więc nasz projekt i zakładamy szkółkę piłkarską, poza tym oprócz juniorów młodszych będziemy też szkolić juniorów.
Czego mogę życzyć z okazji nadchodzącego sezonu?
Przede wszystkim tego, żeby kontuzje omijały moich zawodników. Trochę szczęścia też się przyda, a resztę musimy wywalczyć sami na boisku.
Dziękuję za rozmowę.