Pierzyna na posag gotowa, teraz kawaler musi się znaleźć
Żartowały sobie kobiety siedzące przy stołach nad stertami białego, gęsiego puchu w chróścickiej sołtysówce. Widok był zgoła niecodzienny, kilkadziesiąt białogłów w nadobnych domowych fartuszkach inspirowanych modą PRL-u w kwiecistych chustach na głowach, z zapałem drących gęsie pióra. W akcji darcia pierza zorganizowanej przez radę sołecką z sołtys Beatę Wolny przy udziale innych aktywnych gospodyń, wzięły udział nie tylko seniorki, w wesołej kompani nie zabrakło przedstawicielek młodego pokolenia, a nawet dzieci.
– Kiedyś, w sumie jeszcze nie tak dawno, pierze darło się w domach, przychodziły sąsiadki, znajome i wspólnie szykowałyśmy puch na pierzyny. Potem szłyśmy z rewizytą. Teraz nikt pierza nie drze, mało kto hoduje gęsi, a kiedyś biegały w prawie każdym gospodarstwie – wspomina jedna z pań.
Chróścickie kobitki skubały piórka, żartowały, opowiadały kawały, nawet śpiewały. Nie zabrakło drobnych ploteczek i wesołych opowieści, które jednak nie odrywały panie od pracy. Sołtys Beata Wolny zbierała do worków biały puch, z którego ma powstać pamiątkowa, jubileuszowa poducha z okazji 750-lecia Chróścic, które będzie w tym roku obchodzone.
Po zakończeniu pracy, na skubaczki czekała niespodzianka, fejderbal, czyli babska biesiada. Po uprzątnięciu piórek na stoły wjechały rozmaite smakołyki i likiery domowej roboty. Sałatka jarzynowa, kiełbaski, kołacze, faworki i inne domowe przekąski. No cóż, panie zasłużyły sobie na małą ucztę,
Napracowały się w końcu przy darciu pierza i przy wymyślaniu sposobu, jak to ulubioną panią sołtys za mąż wydać i kawalera jej odpowiedniego znaleźć, Może oprócz poduszki jubileuszowej uda się z naskubanego pierza jeszcze pierzynkę zrobić? W końcu jak kobieta pierzynę ma, to może już poważnie rozglądać się za kandydatem na męża.