Przerażona i sparaliżowana strachem mama z dwójką dzieci, chłopiec ze strachu wmurowany w ziemię tuż przed pasami i pracownice szkoły zamarłe z przerażenia przy oknie.
Obrazek drugi, ciąg dalszy sceny: samochód osobowy zatrzymujący się przed pasami, za nim ciężarówka, której kierowca przy próbie hamowania traci kontrole nad kierownicą i pojazd ślizgiem próbuje minąć samochód, aby w niego nie wjechać, zaś z przeciwka mknie drugi samochód osobowy, który chcąc uciec ciężarówce jadącej po jego pasie, ląduje prawie na drzewie między barierką przy pasach na chodniku, kilka minut temu stały tam dzieci. Widoczne są na nagraniu z monitoringu. Barierki odgradzają chodnik od ulicy.
Scenka z sensacyjnego filmu? Niestety, nie.
Miejsce akcji?
Przejście dla pieszych przy szkole podstawowej w Chróścicach.
Do mrożącej krew w żyłach sytuacji doszło 29. października kilka minut po godzinie 15:00. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Chyba Opatrzność czuwała. Tym razem. Niestety, świadkowie byli zbyt przerażeni, aby spisać numery rejestracyjne pojazdów lub zrobić zdjęcie i uczestnicy groźnej sytuacji po prostu odjechali, pewnie na miękkich nogach. Sprawa jednak nie pozostała bez echa. Rodzice w towarzystwie dyrektor szkoły i dzielnicowego przejrzeli nagranie z monitoringu. Kamery skierowane są na wejście do szkoły, część sytuacji została uchwycona, chociaż samego przejścia, rodzica i dzieci nie widać. Może uda się na podstawie nagrania ustalić kierowców, zwłaszcza ciężarówki i białego miniwana (nie rozpoznano jeszcze marki samochodu),
Rozpędzone samochody jadące drogę wojewódzką, przy której jest przejście dla pieszych (dzieci szkolnych), są właściwie codzienną normą. Miejsce od lat jest bardzo niebezpieczne, kiedyś zginęło już na niej dziecko. Całkiem niedawno, kilka lat temu rozpędzona ciężarówka wjechała w budynek szkoły, burząc wejście do sali gimnastycznej. Bo samochody ciężkie, z załadunkiem bardzo często poruszają się na tym odcinku drogi.
Od tej pory nie zrobiono nic, żeby miejsce uczynić bezpiecznym.
Kiedy doszło do tamtego zdarzenia, gmina miała pieniądze. Rodzice chcieli, aby postawiono tam radar, można było choćby zatrudnić osobę przeprowadzającą dzieci przez przejście. Albo zbudować instalację świetlną z żądaniem zielonego światła. Do szkoły chodzą maluchy. Ale korzystają z niego również inni mieszkańcy, w tym osoby starsze, w pobliżu jest kościół.
W niedzielę druga tura wyborów. Może to dobry czas, aby kandydaci na poważnie wzięli sobie do serca problem, zwłaszcza że dotyczy on bezpieczeństwa dzieci i jeśli wygrają wybory, podejmą stosowne i skuteczne działania, nie rozkładając bezradnie rąk i wymyślając tysiąc powodów, dla których jakiekolwiek działania w tym zakresie są jakoby niemożliwe.
Coś trzeba zrobić, zanim dojdzie do tragedii.