czwartek, 3 kwietnia, 2025
info@echogminopolskich.pl
Gmina Dobrzeń WielkiChróścice

Słowo dziękuję – miła niespodzianka

Pani Adela Młynek przepracowała w chróścickiej bibliotece 49 lat. Od siedmiu lat jest na emeryturze, ale nie chciała rozstawać się z  biblioteką, a zwłaszcza jej czytelnikami.

Niestety, dostała wypowiedzenie, bo gmina uboższa i z każdym groszem trzeba się liczyć. Nie spełniło się marzenie bibliotekarki o 50-leciu pracy… Czytelnikom brakuje pani Adeli, żałują że odeszła i chcieliby, aby jak za dobrych czasów, biblioteka pracowała codziennie. Obecnie dostępna jest dwa razy w tygodniu.

49 lat pracy na jednym stanowisku, w jednym miejscu, dla niemal jednego pracodawcy (kiedyś biblioteki podlegały pod Urząd Gminy, obecnie pod Gminny Ośrodek Kultury), to dzisiaj zjawisko dość nietypowe. Pracownikowi z takim stażem pracy należy się uznanie i zwykłe podziękowanie za całe lata rzetelnej pracy. Podziękowań ani słów życzliwości z ust pracodawcy pani Adela się nie doczekała. Jak mówi, odeszła po cichu, bez słowa dziękuję i do widzenia.

Podziękowania popłynęły jednak skądinąd, bibliotekarka została zaproszona do szkoły podstawowej w Chróścicach, gdzie klasa III a z nauczycielką muzyki Dorotą Trojan zorganizowała piękne podziękowanie dla pani Adeli za wieloletnią i przykładną współpracę. Była to niespodzianka,  która bardzo wzruszyła byłą pracownicę biblioteki. Po wysłuchaniu bajki „Stoliczku nakryj się” czytanej przez gościa honorowego, uczniowie wręczyli pani Adeli ręcznie wykonane podziękowania w formie laurek zawierających słowa podziękowania i życzeń wszelkiej pomyślności. Na osłodzenie życia bibliotekarka została również obdarowana słodkim domowym wypiekiem.

  • To była dla mnie bardzo wzruszająca chwila i zupełnie nieoczekiwana – mówi Adela Młynek – dobrze, że miałam ze sobą mały poczęstunek dla dzieci, żeby choć trochę podziękować za pamięć, życzliwość i piękne laurki. Współpraca ze szkołą zawsze dobrze się układała, z przedszkolami również, uczniowie pod opieka nauczycieli byli częstymi gośćmi w bibliotece. Ja również bywałam gościem w szkole, organizowałam dla uczniów spotkania ze znanymi pisarzami i poetami. Przedszkolaki z Chróścic też mnie odwiedzały. Praca była moją pasją, odskocznią od codziennych trosk i zmartwień.

Książki lubiłam od dziecka, więc wybór zawodu nie był trudny. Myślę, że w to co robiłam wkładałam swoje serce. Biblioteka w Chróścicach prowadzone była wzorcowo, często pomagałam mniej doświadczonym pracownikom bibliotek w sporządzaniu dokumentacji, raportów podsumowujących roczną działalność. Ale nie chodzi tylko o to. Praca w bibliotece była czymś więcej. Ważny był kontakt z ludźmi, czytelnikami, którzy oprócz książki, chcieli wynieść z biblioteki dobre słowo, trochę uwagi i zrozumienia. Bo bibliotekarz to czasem jakby terapeuta. Ludzie przychodzą po lekturę, ale też porozmawiać, czasem zwierzyć się ze swoich problemów, nawet nie po to, żeby im doradzać, ale żeby się wygadać, żeby ktoś ich po prostu wysłuchał. No i na pocieszenie doradził lekturę, która poprawi humor, rozśmieszy, nauczy czegoś nowego albo pomoże spojrzeć na świat z innej perspektywy. Bo przecież książki wzbogacają nasze życie, czynią je łatwiejszym, przyjemniejszym, rozwijają wyobraźnię i pobudzają ciekawość świata.

Bardzo fajne było to, że rodzice przyprowadzali do biblioteki swoje dzieci, zarażali je zamiłowaniem do książek. Dzieci zostawały czytelnikami i po jakimś czasie same mnie odwiedzały i wypożyczały nie tylko szkolne lektury. Bardzo dobrze wspominam czasy mojej pracy, będzie mi tego brakowało, szkoda, że nie było mi dane dotrwać do 50. jubileuszu. Przykro też, że tak bez słowa wyjaśnienia, czy słowa wdzięczności pożegnano się ze mną. Nie chodzi przecież o pieniądze, ale o satysfakcję, docenienie niespełna 50-letnich starań. Do nikogo nie mam pretensji, ale nachodzą mnie smutne refleksje… Dlatego pożegnanie, jakie zorganizowała dla mnie klasa III sprawiło mi wielką radość, że ktoś potrafił docenić moją pracę. Dziękuję nauczycielom, dzieciom, a także czytelnikom, którzy odwiedzali chróścicką bibliotekę za lata współpracy, dobre słowo, życzliwość i serdeczność – mówi Adela Młynek.

Dobrze, że nauczyciele pamiętają o przyjaciołach szkoły i uczą tej pamięci swoich podopiecznych. Dobrze, że w szkole pielęgnuje się takie wartości jak szacunek dla drugiego człowieka i życzliwość.

Dobrze, że uczniowie poznają wartość słowa: dziękuję.

Bo czasem zapominają o nim dorośli.

Bernadetta Kampa

 

Echo Gmin Opolskich

Jeden komentarz

  • „Podziękowań ani słów życzliwości z ust pracodawcy pani Adela się nie doczekała”- to norma dyrektora tej instytucji.

Dodaj komentarz