Zgodnie z wolą zmarłego ceremonia pogrzebowa Edwarda Pochronia, która odbyła się 8. listopada na cmentarzu w Kup, miała charakter świecki.
Uroczystości przewodniczył mistrz ceremonii Janusz Spiegel – dziennikarz, uczeń i bliski współpracownik redaktora Edwarda Pochronia. Jako młodszy kolega po fachu i przyjaciel zmarłego wygłosił prostą, trafiającą do serca mowę wspominającą postać redaktora Pochronia. Przytoczył najważniejsze fakty z życia nestora dziennikarstwa. Pan Edward Pochroń był najstarszym aktywnym dziennikarzem w województwie opolskim. Ważniejsze jednak były wspomnienia Spiegla dotyczące Edwarda Pochronia jako człowieka. „Prostego chłopa z Małopolski”, który na stałe związał się ze Śląskiem Opolskim, na którym wraz z żoną zapuścił korzenie w malowniczej popielowskiej wsi – Kaniowie.
Ze wspomnień mistrza ceremonii wyłoniła się postać człowieka uczciwego, niezwykle pracowitego, rzetelnego i konsekwentnego w działaniu.
– Dzisiaj żegnamy ikonę dziennikarstwa, człowieka, który na kunszcie dziennikarskim znał się wybitnie. Posiadał przenikliwy i bystry umysł, dociekliwość i umiejętność słuchania. Dla niego pomiędzy kolorem białym i czarnym istniała cała paleta szarości, w której mieściło się tysiące ludzkich spraw, ich codzienność – mówił przyjaciel zmarłego.
W mowie pogrzebowej padło również kilka gorzkich refleksji. Na temat poziomu współczesnego dziennikarstwa, bylejakości piszących dziennikarzy, zwłaszcza młodego pokolenia, i nieustannej pogoni za sensacją, która sprzedaje się najlepiej, choć nie wnosi żadnych pozytywnych wartości i szybko przemija, zastąpiona nową. W gorzkich słowach Janusz Spiegel skwitował również ilość osób żegnających wielkiego i cenionego człowieka.
– To niedobrze, że nestor dziennikarstwa żegnany jest w tak nielicznym gronie. Na cmentarzu powinny być dzisiaj tłumy, media, telewizja. Odchodzi wielki człowiek, którego powinien znać każdy młody dziennikarz – mówił mistrz ceremonii.
Faktycznie, w ostatniej drodze Edwarda Pochronia nie towarzyszyły mu tłumy, choć przy grobie nie zabrakło oprócz rodziny, znajomych, przedstawicieli lokalnych władz, sołtysów, radnych, ludzi, którzy go cenili i szanowali za życia.
Wójt Duszyński pożegnał swojego, jak mówił, starszego kolegę, dziękując mu za aktywną pomoc w budowaniu i rozwoju Gminy Popielów, za każdą krytyczną uwagę i mądrą radę dotyczącą gospodarowania gminą.
– Zostawiłeś po sobie Edwardzie wielką pustkę, zabrakło człowieka, któremu bardzo leżało na sercu dobro ludzi, którego interesowały ich sprawy i których często był orędownikiem w Urzędzie Gminy – mówił łamiącym się głosem wójt.
Kilka ciepłych zdań o zmarłym wypowiedział również jego przyjaciel, Marian Buchowski. Opowiedział o Edwardzie – poecie, człowieku bez pamięci zakochanym w swoim podleśnym Kaniowie. Przeczytał wiersz Edwarda – poety z tomiku Żywica.
Walter Pyka, żegnając się ze zmarłym, także przeczytał wiersz, swojego autorstwa, napisany i dedykowany Edwardowi Pochroniowi.
Nie było orkiestry, nie było księdza, modlitw, mimo to w eterze panował jakiś głęboki spokój pomieszany ze smutkiem, nostalgią, ale również jakiegoś rodzaju zadowoleniem i dumą, że miało się zaszczyt poznać i przejść jakiś odcinek życiowej drogi z Edwardem Pochroniem.
Dziękujemy Panie Edwardzie…