czwartek, 30 czerwca, 2022
info@echogminopolskich.pl
0
  • No products in the cart.
SportGaleria zdjęć

Klasa okręgowa. Start Jełowa przegrał pierwszy mecz w sezonie. Walka o awans potrwa więc do samego końca [GALERIA]

Po trzydziestu meczach ligowych i sześciu pucharowych, dokładnie 301 dni od inauguracji sezonu Start Jełowa przegrał po raz pierwszy. W meczu na szczycie klasy okręgowej gr. I ograło go Iprime Bogacica (2-0), wicelider stawki. Teraz różnica pomiędzy tymi ekipami wynosi zaledwie punkt, a awansować do 4. ligi może tylko jedna z nich. Rozstrzygnięcie poznamy w ciągu najbliższych trzech kolejek, ponieważ właśnie tyle pozostało do końca sezonu.

Mecz 32. kolejki, który odbył się 4 czerwca w Bogacicy, przyciągnął tłumy kibiców. Obie ekipy miały solidne wsparcie i nic w tym dziwnego, było to przecież najważniejsze spotkanie w sezonie na tym szczeblu rozgrywkowym. Opolski Związek Piłki Nożnej przygotował nawet transmisję na żywo opatrzoną komentarzem redaktora Donata Przybylskiego.

Każda z ekip wiedziała, o co gra. Gdyby triumfował Start, znacznie ułatwiłby sobie drogę do awansu i mógłby go przypieczętować już w najbliższy weekend. Korzystny byłby dla niego także remis. Iprime liczyło jednak na pokonanie lidera i zmniejszenie straty do niego z 4 do 1 punktu. Tego też dokonało, w związku z czym końcówka sezonu będzie bardzo emocjonująca.

– Kiedyś trzeba przegrać… Nie oszukujmy się, że Iprime Bogacica było dziś o wiele lepszą drużyną, dobrze rozgrywali, stwarzali więcej okazji i zdecydowanie zasłużenie wygrali – ocenił Patryk Bandura, zawodnik Startu. – Co dalej? Trenujemy i walczymy, zobaczymy, jak to się ułoży, wszystkie trzy ekipy, z którymi będziemy się teraz mierzyć, na pewno nam się postawią. Czeka nas trudna końcówka sezonu, na pewno będziemy czuć presję, że musimy wygrać, ale wciąż mamy lidera. Nie damy się wybić z rytmu jedną porażką.

Doszło w końcu do starcia dwóch godnych siebie rywali, dwóch ekip, które już dawno zostawiły resztę stawki daleko w tyle. Pierwsza połowa należała do obrońców i bramkarzy obu ekip. Choć Igor Babanskykh, Patryk Bandura, Jakub Wacławczyk i Tomasz Segieth ze Startu próbowali wielu rozwiązań, to na posterunku czuwali bramkarz Serhii Chernobai i jego defensorzy.

Z drugiej strony najaktywniejszy był Kamil Babiarz, lecz większość jego strzałów lądowała za bramką gości. W 27. minucie oddał jednak na tyle groźny strzał z rzutu wolnego, że Marcin Kaczmarczyk z trudem sparował go na aut bramkowy. Była to najlepsza okazja wyrównanej pierwszej połowy z nieznacznym wskazaniem na gospodarzy z Bogacicy.

Początek drugiej części należał już do przyjezdnych, co świetnym strzałem zza „szesnastki” udokumentował Igor Babanskykh. Trafił jednak obok słupka, po czym inicjatywę przejęło Iprime. Nic jednak z tej przewagi nie wyniknęło i akcja wróciła na połowę miejscowych. Już wtedy mecz zaczynał się jawić jako spotkanie do pierwszej bramki.

Ten silny cios jako pierwszy mógł zadać Start, gdy w 61. minucie Patryk Bandura znalazł się twarzą w twarz z bramkarzem. Nie zdołał jednak zdobyć gola, który być może poprowadziłby mecz w nieco innym kierunku, ponieważ powstrzymał go Adam Orłowski. Chwilę później świetną okazję zmarnował też Igor Babanskykh, na co gospodarze odpowiedzieli dwoma trafieniami w myśl powiedzenia „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”.

W 62. minucie Dominik Mikołajewski wykorzystał błędy obrońców i pokonał Marcina Kaczmarczyka, dając Iprime nie tylko prowadzenie, ale także psychologiczną przewagę. Przewagę, która 4 minuty później przyniosła zespołowi drugie trafienie, tym razem autorstwa Miłosza Reischa. Przy jego strzale obrońcy i bramkarz Startu zupełnie się pogubili.

Od tamtej pory wynik już się nie zmienił, choć w 80. minucie rajd prawą stroną strzałem na bramkę Iprime oddał Jakub Ciastko, a Gracjan Habdas dwukrotnie po nim dobijał. Kto wie, jak potoczyłaby się końcówka spotkania, gdyby Start zdobył wtedy gola kontaktowego. Tak czy inaczej jełowianie wciąż prowadzą w tabeli, ale już nie 4, tylko 1 punktem.

Do końca sezonu pozostały jeszcze trzy kolejki. Jełowianie zmierzą się z LZS-em Kuniów (7.), Startem Namysłów (3.) i Motorem Praszka (16.). Rywalami Iprime będą zaś 1. FC Chronstau-Chrząstowice (9.), Naprzód Jemielnica (8.) i Olimpia Lewin Brzeski (17.). Start będzie mieć więc teoretycznie silniejszych rywali niż Iprime, ale wciąż prowadzi w tabeli i to Iprime musi liczyć na potknięcie Startu.

– Sukces Startu Jełowa w pucharze jest niewątpliwie potężnym osiągnięciem, dlatego tym bardziej czujemy dziś satysfakcję. W tej rundzie celujemy w komplet zwycięstw, ale do starcia z Jełową nie rozmawialiśmy o tym meczu, wiedzieliśmy jednak, że będzie to kluczowy pojedynek – podkreślał Michał Buła, trener Iprime Bogacica. – Widziałem Jełową w finale pucharu i domyślałem się, że tutaj zagrają podobnie. Tak też się stało i zrobił się mecz do pierwszej bramki. Gdyby to Start zdobył gola jako pierwszy, byłoby nam ciężej, ale na szczęście to my strzeliliśmy pierwsi. Zabraliśmy Startowi trochę pewności siebie i zobaczymy, co wydarzy się w kolejnych meczach.

Tomasz Chabior

Iprime Bogacica – Start Jełowa 2-0 (0-0)

Bramki: 62. Dominik Mikołajewski (1-0), 66. Miłosz Reisch (2-0).

Iprime: Chernobai – Orłowicz, Knejski, Babiarz (81. Klinger), Wołkowicz (57. Mikołajewski), Reisch (90+2 Wasser), Glanowski, Kałuża, Rygiel, Kaczor, Pielok (86. Misiak). Trener: Michał Buła.

Start: Kaczmarczyk – Kosia-Fomba (81. Smyrek), Poznański, Forma, Wacławczyk, Babanskykh (80. Ciastko), Bandura, T. Segieth (80. Wolny), Widera (63. Pluta), Sokołowski, M. Segieth (75. Habdas). Trener: Jakub Ciastko.

Żółte kartki: Orłowicz, Rygiel, Reisch – Sokołowski, Kosia-Fomba.

Sędziował: Marcin Kochanek.

Leave a Reply