niedziela, 9 sierpnia, 2020
info@echogminopolskich.pl
0
  • No products in the cart.
Dobrzeń WielkiSport

Niedawno grał w ekstraklasie, dziś zasila wielkopolskiego trzecioligowca

Wystąpił na młodzieżowych mistrzostwach Europy i zdobył bramkę w ekstraklasie. Później jednak wylądował w 2. lidze, a dziś gra w trzecioligowej Polonii Środa Wielkopolska. Rozmawiamy z Łukaszem Żegleniem, utalentowanym wychowankiem TOR-u Dobrzeń Wielki.

Niedawno grał w ekstraklasie, dziś zasila wielkopolskiego trzecioligowca 2
Piłkarz pochodzi z Dobrzenia Wielkiego i jest wychowankiem miejscowego klubu piłkarskiego TOR

Zawsze chciałeś zostać piłkarzem?
Tata często zabierał mnie na swoje mecze piłkarskie, a mama pokazała mi wiele innych dyscyplin sportowych. Podobało mi się to. W dzieciństwie najbardziej lubiłem grać w piłkę nożną i siatkówkę. Jednak dopiero w gimnazjum, gdy wyjechałem do szkółki piłkarskiej Gwarka Zabrze, zdecydowałem, że moją wiodącą dyscypliną będzie futbol. Nigdy jednak nie czułem presji ze strony rodziców. Od początku wiedziałem, że to mój wybór.

Pierwsze bramki zdobywałeś w Dobrzeniu Wielkim.
Grę w piłkę zacząłem w miejscowym klubie TOR. Największy wpływ na mnie wywarli trenerzy Rafał Krupa i Adam Malik, których zawsze bardzo ceniłem. Reprezentowałem też swoją podstawówkę. Bardzo dobrze wspominam nasze mecze i wyjazdy na międzyszkolne turnieje. Stanowiliśmy świetny rocznik, a rywalizacja wewnątrz drużyny podnosiła jej poziom.

Cztery lata po opuszczeniu TOR-u zagrałeś na mistrzostwach Europy. Dobrze wspominasz tamten okres?
To był turniej dla reprezentacji do lat 17 w Słowenii. Rozegrano go miesiąc przed naszym UEFA Euro 2012. Niezwykły czas! Wszystko zorganizowano na najwyższym poziomie, a ja pierwszy raz w życiu zetknąłem się z takim profesjonalizmem. Byłem wtedy świeżo po kontuzji, która wykluczyła mnie z gry na dobrych kilka miesięcy, dlatego cieszyłem się, że w ogóle znalazłem się w kadrze. Zagrałem na tym turnieju w trzech meczach, w każdym po dziesięć minut.

Później zagrałeś jeszcze rok w Gwarku, aż zadzwonili do Ciebie z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Jak trafiłeś do ekstraklasy?
Pamiętam, że zaraz przed tym biegałem w Tatrach. Gdy wróciłem, zadzwonił do mnie menadżer, który powiedział, że mam pojechać do Wronek na obóz przygotowawczy Podbeskidzia. Zagrałem tam sparing z Cracovią, jako ofensywny środkowy pomocnik. Po tygodniu z juniorskiej drużyny Gwarka wskoczyłem do ekstraklasowej ekipy Podbeskidzia, prowadzonej przez trenera Czesława Michniewicza. Wszystko zadziało się dość szybo, a kilka osób doradzało mi zostanie jeszcze rok w Zabrzu. Przez pierwsze pół roku zagrałem w sześciu meczach, potem nabawiłem się nieco problemów zdrowotnych i zimą przeszedłem operację. W kolejnej rundzie wylądowałem w trzecioligowych rezerwach.

Jak smakuje gol zdobyty w ekstraklasie?
Wspaniale, choć do bramki trafiłem tylko raz. Przegrywaliśmy wtedy u siebie 0-2 z Górnikiem Zabrze. Na boisko wszedłem na drugą połowę i około 70. minuty gry pokonałem bramkarza rywali Norberta Witkowskiego. Pamiętam, że od razu wyciągnąłem piłkę z siatki i pobiegłem z nią na środek boiska. Poczułem szansę na kolejnego gola, chciałem wyrównać lub wygrać. Fajnie wyszło, że tę jedyną bramkę zdobyłem w meczu przeciwko drużynie z Zabrza, w którym mieszkałem przez pięć poprzednich lat.

Dlaczego po sezonie opuściłeś Bielsko-Białą?
To trudny i skomplikowany temat. Przez tydzień przebywałem w pierwszoligowym klubie, z którym wstępnie byłem dogadany. Miałem tam grać jako pomocnik. Menedżer powiedział mi jednak, że chcą mnie gdzieś indziej i to w bardziej odpowiadającej mi roli napastnika. Skończyło się tak, że jeździłem od klubu do klubu na testy. W końcu tydzień przed startem rozgrywek jeden z doświadczonych i cenionych w Polsce piłkarzy, którego znałem z Podbeskidzia, zadzwonił do mnie i zapytał, czy chcę grać w Stali Mielec. Tak właśnie znalazłem się w 2. lidze.

Ucieszył Cię powrót na Opolszczyznę wiosną 2015 roku, gdy zasiliłeś trzecioligową wówczas Odrę Opole?
Miło było wrócić w miejsce, z którym związane jest mnóstwo dobrych wspomnień. Mogłem znów pograć z zawodnikami, z którymi rywalizowałem w czasach podstawówki. Po tych siedmiu latach spędzonych w Zabrzu, Bielsku-Białej i Mielcu do swojego regionu wróciłem z większym bagażem doświadczeń i… kontuzji! (śmiech) Tej samej wiosny zdobyliśmy Wojewódzki Puchar Polski pokonując w finale LZS Kup. Podobnie było w sezonie 2018/19, gdy grałem w Stali Brzeg. Wtedy w finale pucharu pokonaliśmy LZS Starowice. Przyjemnie było wygrać w swoim regionie.

Niedawno grał w ekstraklasie, dziś zasila wielkopolskiego trzecioligowca 3
W 2019 roku Łukasz Żegleń zdobył ze Stalą Brzeg Wojewódzki Puchar Polski. W finale przeciwko LZS-owi Starowice (2-0) zdobył gola z rzutu karnego

Obecnie grasz w Polonii Środa Wielkopolska. Czym różni się druga grupa 3. ligi od trzeciej, w której występują opolskie kluby?
Nie jest lepsza, ani gorsza – jest po prostu inna. W trzeciej grupie jest dużo charakternych drużyn ze Śląska. Natomiast w drugiej zespoły znad morza grają dość finezyjnie, a ekipy z województwa wielkopolskiego cenią dynamiczną i szybką grę z wykorzystaniem walorów fizycznych. Każdy rejon Polski jest inny, a wraz z nim ligi, drużyny i ich cechy charakterystyczne. W Polonii czuję się bardzo dobrze, mamy młody skład, ale nie brakuje w nim doświadczonych graczy. Dwóch z nich – Jakub Wilk i Luis Henríquez – zdobyło z Lechem Poznań mistrzostwo Polski.

Sezon w 3. lidze odwołano. Tęsknisz już za piłką?
Bardzo lubię się ruszać, dlatego brakuje mi gry. Na szczęście już w miarę normalnie trenujemy. Wcześniej, gdy zajęcia odbywały się w sześcioosobowych grupach, było to problematyczne, ale klub powoli wraca do normalnego funkcjonowania. Poza tym, pod koniec lutego miałem zabieg na łąkotkę, dlatego przynajmniej miałem czas, żeby noga się zagoiła. Przeczytałem wtedy kilka książek i spędziłem dużo czasu ze swoją dziewczyną.

Co planujesz robić dalej?
Chcę zostać jeszcze trochę w Wielkopolsce. Moja dziewczyna tutaj jeszcze studiuje. Niedawno zrobiłem kurs trenerski i nabierałem doświadczenia w szkółce Stali Brzeg. W Polonii jestem asystentem trenera jednej z grup młodzieżowych. Czuję jednak, że ta rola nie jest dla mnie. Jeżeli miałbym zostać przy piłce nożnej to raczej jako menadżer, albo nawet arbiter.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz