piątek, 4 kwietnia, 2025
info@echogminopolskich.pl
Ciekawostki

W naszych lasach są wilki, dziki, daniele, jelenie i kłusownicy

SONY DSC

W naszych lasach są wilki, dziki, daniele, jelenie i kłusownicy

Takie m.in. wieści usłyszeli uczniowie szkoły podstawowej w Chróścicach podczas wyjazdowej lekcji przyrody, która odbyła się w Izbie Leśnej w Kup.

Wiedzę najlepiej przyswaja się wszystkimi zmysłami. Fajnie jest zobaczyć to, o czym wykładowca mówi, dotknąć, jeśli można powąchać i wysłuchać informacji podanych lekko, przystępnie, w sposób żartobliwy i interesujący. A jeśli przekazywana wiedza naszpikowana jest różnymi ciekawostkami, jest wielki prawdopodobieństwo, że wszystkie zasłyszane mądrości zostaną w głowie.

Taka właśnie była żywa lekcja przyrody w Leśnej Izbie. Prowadził ją Adam Janicki, syn założyciela Izby Leśnej w Kup.

Pan Adam opowiadał dzieciom o zwierzętach zamieszkujących okoliczne lasy, o ich zwyczajach, usposobieniu i o tym, jak zachować się w przypadku napotkania leśnego mieszkańca.

Większość zwierząt, o których opowiadał, dzieciaki mogły obejrzeć, a nawet pogłaskać. Nie było w tym żadnego niebezpieczeństwa, bo zwierzaki stanowiły część bogatej ekspozycji Izby.

Przy okazji leśnych opowieści dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy.

Garść leśnych ciekawostek

W naszych lasach zadomowiła się wataha wilków (czyli rodzina), składająca się z siedmiu osobników. Wilki nie stanowią zagrożenia dla ludzi, nie zbliżają się do nich na odległość kilkudziesięciu metrów. Czasami jednak zdarza się, że osobniki chore bywają agresywne i mogą stworzyć zagrożenie dla człowieka. Jednak bardziej niż człowiekowi zagrażają zwierzynie, nie tylko tej zagrodowej, niedostatecznie zabezpieczonej przez gospodarzy. Ponoć wielkim przysmakiem wilka są… psy. Dlatego spacerując po lesie, należy trzymać na smyczy swego pupilka.

Inną ciekawostką, przynajmniej dla mnie, było zachowanie borsuka. Nie wiedziałam, że miło wyglądające zwierze bywa agresywne, nie ucieka ze swojej nory, jak lis, a nieproszonych gości, po prostu do niej wabi i zakopuje na żywca. Na przykład wścibskiego psa. Norę borsuka można odróżnić od lisiej nory, po panującym wokół niej porządku. Lisy to flejtuchy, wypróżniają się pod progiem swojego domu, borsuki zaś chodzą na stronę, do latryny.

Do maleńkich koźlątek ukrytych w zaroślach nie wolno podchodzić. Dlaczego? Bo natura obdarzyła ich mechanizmem obronnym i za niemowlęcych lat nie wydalają zapachu, który mógłby zwabić drapieżniki w czasie, kiedy matka koźlątka poszukuje jedzenia. Ludzki dotyk zostanie na maluszku i może odstraszyć jego matkę, która potraktuje je jak obce i odrzuci.

Kłusownicy w naszych lasach, okropność!

Duże, oczywiście negatywne wrażenie zrobił na wszystkich widok pułapek, wnyk, stosowanych do dzisiaj przez kłusowników. Ich zastosowanie prowadzi do okrutnej śmierci zwierząt. Rozrywane członki, wyprute wnętrzności, oddzielone części ciała… Taki widok zarejestrowały dokumentalne zdjęcia zrobione przez strażników leśnych podczas wizji. Niestety pułapki i wnyki nie były atrapami, to sprzęt kłusowniczy pozbierany z naszych lasów.

Pan Adam opowiadał również o myśliwych, o polowaniu na zwierzynę, tradycjach i zwyczajach myśliwskich. Zagrał nawet na waltorni trzy utwory myśliwskie. Jeden zwoływał myśliwych na leśną biesiadę, drugi oddawał cześć upolowanemu dzikowi, trzeci upolowanemu lisowi. Bo myśliwi nie zabijają na chybił trafił zwierząt, mają do nich szacunek i dbają o równowagę w liczebności poszczególnych gatunków.

Lasów coraz więcej w Polsce

Nie zabrakło również opowieści o leśnej roślinności, głównie o drzewach, ich gatunkach i zastosowaniu. Uczniowie dowiedzieli się, że lasów w Polsce przybywa, dbają o to leśnicy, w miejsce wycinanych drzew, sadzone są nowe.

Lekcja przyrody trwała ponad dwie godziny, nikt jednak się nie nudził, a dzieciaki były żywo zainteresowane opowieściami prowadzącego. Zadawały również pytania, chociaż częściej dzieliły się swoimi wrażeniami z kontaktów z lasem, zwierzętami, przyrodą.

Niezwykle interesująca lekcja zakończyła się testem przyrodniczym przeprowadzonym przez nauczycieli – opiekunów, sprawdzającym ile dzieciaki zapamiętały z przeprowadzonej lekcji. Każdy uczeń otrzymał nagrodę. Wisienką na torcie było ognisko, przy którym leśni goście upiekli kiełbaski, chociaż można byłoby je upiec, wystawiając je na słońce, przy panującej temperaturze.

Bardzo fajna wyprawa, dużo wiedzy przemyconej w barwnych opowieściach, żartach i anegdotach.

Echo Gmin Opolskich

Dodaj komentarz