28 września w Chróścicach na parkingu za strażą pożarną odbył się sołecki Oktoberfest. Wieś po raz pierwszy zorganizowała z takim rozmachem swoje święto piwa, na które ściągnęły tłumy, niewiele mniejsze niż te obecne na gminnym Oktoberfeście w Dobrzeniu Małym.
Frekwencja chyba przerosła oczekiwania organizatora, czyli rady sołeckiej z sołtys Beatą Wolny i nowo powstałego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Chróścic. Mimo to złocistego trunku, golonek i pieczonych kiełbasek starczyło dla wszystkich gości. Piwną biesiadę prowadził Gerard Halama, prezes WZ LZS, wplatając w historyczne opowiastki dotyczące genezy Oktoberfestu wesołe anegdoty i przeprowadzając liczne zabawne konkursy i quizy sprawdzające wiedzę biesiadników. Oczywiście zwycięzcy otrzymali nagrody zafundowane przez marszałka województwa. Konferansjerem wspomagającym był radny Rafał Kampa. Na scenie wystąpiła Orkiestra Dęta OSP z Dobrzenia Wielkiego oraz gwiazda wieczoru Silesia Tyrol Band, która wprowadziła pod wielki namiot prawdziwie gorące, tyrolskie klimaty. Całkiem bliskie lokalnej społeczności, co było widać choćby po kolorowych tyrolskich damskich i męskich strojach, głośnych toastach wznoszonych litrowymi kuflami piwa oraz po wspólnie intonowanych niemieckich przyśpiewkach, inicjowanych często przez wodzireja.
Biesiada piwna rozpoczęła się tradycyjnym odszpuntowaniem beczki piwa, która dojechała do Chróścic z Monachium dzień przed imprezą. Pierwszą beczkę otwarł jej sponsor, Piotr Pawolek, dwoma stuknięciami drewnianego młotka, przy uroczystym akompaniamencie dobrzeńskiej orkiestry dętej. Ponad 500-osobowy tłum biesiadników bawił się przy dźwiękach muzyki niemal do białego rana. Na koniec imprezy najbardziej wytrzymali biesiadnicy odtańczyli taniec ze skrzynkami piwa, co o tej porze i ilości spożytego złotego trunku, na pewno do zadań łatwych nie należało. Impreza w 100% udana. Udana była również licytacja beczki piwa, zestawu niemieckich piw oraz dekoracyjnej skrzynki przeprowadzona przez sołtys Beatę Wolny i radnego Rafała Kampę. Dobra organizacja, która kosztowała gospodarzy wiele wysiłku logistycznego i fizycznego, ciekawa oprawa artystyczno – rozrywkowa i bogata oferta gastronomiczna.
– Frekwencja przerosła nasze oczekiwania, mieliśmy trochę stresu, jednak poszło, jak trzeba, ludzie świetnie się bawili, a to najważniejsze. Na dodatek imprezę zorganizowaliśmy bez jednej złotówki z funduszu sołeckiego i gminy, całość kosztów pokryli sponsorzy, to dzięki nim chróścicki Otoberfest miał taki rozmach. Bardzo im serdecznie dziękuję w imieniu swoim jako sołtyski, rady sołeckiej, naszego stowarzyszenia i biesiadników, których mieliśmy zaszczyt gościć – mówi sołtys Beata Wolny, od niedawna również prezeska chróścickiego stowarzyszenia.